VII. I hate the romantic movies

Tak, Robcio wybrał wprost idealny moment na zebranie. Przyjaciele udali się do salonu, gdzie czekała już reszta drużyny.
- O, Rav, dobrze że jesteś – zaczęła miło zaskoczona Starfire. – miałam właśnie zaproponować wspólne oglądanie ziemskiego filmu!
- O, o! Ja chętnie coś oglądnę! – wtrącił Cyborg, a po nim także lider tytanów.
- Jaki film dziś oglądniemy, Gwiazda? – dodał BB wręczając Robinowi swoją część artykułu.
- A tak, dzięki. – dopowiedział nieco zdezorientowany chłopak kosmitki. – to już zostałaś tylko ty, Raven.
Półdemonka rzuciła swoje zaklęcie i podała gotowy tekst.
- A więc – kontynuowała Gwiazdka – dziś pozwoliłam sobie wybrać rodzaj telewizyjnej powieści, jakim jest komedia romantyczna – wskazała na płytę z filmem. – sądzę, że możemy oglądnąć to.
Rae normalnie oburzyłaby się widząc, że do odtwarzacza wkładają jakieś romansidło, ale jakoś nie miała ochoty dzisiaj martwić koleżanki i ustąpiła. Za moment w telewizorze leciał już film.
Długo nie trzeba było czekać. Po 15 minutach filmu Cyborg wymówił się jakąś sprawą do załatwienia w garażu. W pokoju została czwórka przyjaciół – Zaintrygowana kosmitka, znudzony, ale wytrwały lider i zajmujący się całkowicie czymś innym Raven i Bestia. Demonka dorwała jakąś starą książkę, a zielony majsterkował przy swoim komunikatorze.
Kiedy wreszcie nastąpił wyczekany moment i płyta wysunęła się z odtwarzacza, wszyscy oprócz Star odetchnęli z ulgą. Wybiła godzina 20.
- Dziękuję moi kochani za miły seans. Teraz udam się na nocny spoczynek. Dobranoc, przyjaciele!
Taak, rudowłosa piękność chodziła spać dość wcześnie. Robin dodał tylko, że musi coś skombinować w swoim pokoju i również się ulotnił. Zostali tylko Rachel i Garfield na dobre znudzeni „Wspaniałą Miłością” wybraną przez tamaryniankę.
- Masz ochotę obejrzeć coś normalnego? – uśmiechnął się chłopak.
- W sumie, czemu nie – odpowiedziała niby od niechcenia Roth.
Zielony zaczął przeglądać płyty, ale minutę później już zostało ustalone, że włączona zostanie ulubiona komedia przyjaciół. Tytani wymienili płytę i rozsiedli się wygodnie na sofie – teraz było o wiele więcej miejsca. Co kilka minut oboje wybuchali gromkim śmiechem. Jakimś cudem bestiowa ręka wylądowała na barku Rae, a z kolei jej głowa leżała na zielonym ramieniu.
- Uwielbiam „Historię dobrej zupy” – zaśmiał się Logan.
- Noo, to dobry film – uśmiechnęła się dziewczyna.
Kiedy film się skończył, automatycznie włączyła się muzyka. Słuchając spokojnej melodii, dwójka nastolatków cieszyła się sobą. Raven czuła się bezpiecznie czując na sobie ciepło Beast Boy’a, który również był wyjątkowo zadowolony z obrotu sprawy. Trochę dziwne było, że będąc tak blisko siebie nie kłócili się o byle błahostkę. Kiedyś wydawało się to nieuniknione. Jeszcze niedawno dwoje niedojrzałych dzieciaków, dziś prawie dorośli młodzi ludzie… jak ten czas leci. Chyba jednak przeciwieństwa trochę się przyciągają.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.