XII. Such a beautiful planet

Po udanym wspólnym obiedzie członkowie drużyny zajęli się sobą. Bestia i Cybuś włączyli „Atak Bąblobotów 3″ i zajęli się grą, Raven dorwała książkę i rozsiadła się wygodnie na kanapie, a Robin i Gwiazdka postanowili wybrać się na spacer.
- Gdzie chciałabyś pójść? – zapytał lekko zawstydzony obecnością przyjaciół lider.
- Tam gdzie mnie zabierzesz, Robinie – uśmiechnęła się kosmitka, po czym złapała Robka za rękę i oboje skierowali się w stronę windy.
Pogoda tego dnia była wyjątkowo łaskawa – słońce delikatnie przygrzewało ulice ruchliwego Jump City, które tego dnia zostało wyjątkowo gęsto zapełnione ludźmi i pojazdami. Para błąkała się bezcelowo po mieście, dopóki nie wyrósł przed nimi miejski park. Ptaki śpiewały, kwiaty pod wpływem wiatru uwalniały swój słodki zapach… słowem – dość ładny, letni obrazek.
- Tu jest tak pięknie – stwierdziła Starfire – Ziemia chyba nigdy nie przestanie mnie zachwycać.
Robin spojrzał na swoją dziewczynę i nieśmiało położył dłoń na jej talii. Nic innego go nie interesowała – tylko jego piękna, wrażliwa ukochana. Nastolatkowie przysiedli na pobliskiej drewnianej ławeczce, pozwalając czerwonym włosom Gwiazdeczki na lekkie łaskotanie ramion chłopaka. Błogą ciszę przerwało ciche cmoknięcie jego policzka. Kosmicznie zielone oczy wbiły się w Tytana tak, jak jeszcze nigdy. Zakochani wymieniali między sobą pocałunki sprawiając, że ptaki na chwilę milknęły, a wiatr przestawał dmuchać.
Tymczasem w wieży działo się zupełnie coś innego. Dwaj kumple właśnie ukończyli 28 poziom ulubionej gry, gdy Cyborg postanowił wybrać się do garażu. Bestia nieco się zmartwił – z kim on teraz będzie się bawił? Postanowił przekonać do tego Raven.
- Hej mamusiu, może chciałabyś spróbować ograć mistrza?
Rae uniosła wzrok znad książki. Trochę zdziwiła ją ta propozycja, ale zgodziła się – chwyciła pad w swoje jasne dłonie i usadowiła się obok zielonego tytana, który właśnie włączał poziom próbny. Dziewczyna radziła sobie wręcz znakomicie i nawet się trochę w to zaangażowała.
- Nie taka zła ta gra – uśmiechnęła się – ale może wolałbyś spróbować czegoś nowego? – dodała otwierając portal do swojego pokoju. Beast Boy natychmiast wyłączył konsolę i razem z demonką znalazł się w jej ciemnej sypialni. Przysiadł na łóżku i przeglądał książki, ale ona widząc to tylko się zaśmiała.
- Nie udawaj, że cię to interesuje.
BB nieco się speszył.
- Trzymaj. – rzuciła, podając mu coś czarnego – to cię raczej powinno zaciekawić.
- To ty… grasz w gry? – zapytał zdziwiony Logan oglądając dokładnie konsoletkę.
- Od czasu do czasu – mrugnęła – podoba ci się?
Bestia przytaknął, ale po chwili odłożył sprzęt na stolik.
- Ty jesteś ciekawsza – mruknął, zmieniając się w kota i wgramalając się na koleana Raven. Wtulił się w nie, gdy demonka zaczęła głaskać jego zielone futro. Niecałe pięć minut później Bestia wrócił do pierwotnej postaci i dwójka nastolatków słodko spała razem w fioletowej pościeli. Księżyc przecież już od dawna ozdabiał usypane gwiazdami niebo.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.