XIII. You’re so beautiful, my love

Raven zbudziła się dziś wyjątkowo wcześnie. Oczywiście pierwszą osobą, którą dziś zobaczyła był Bestia śpiący obok niej. Jak dobrze, że wczoraj przed snem zdążyła przemienić ich ciuchy na takie do spania… Przewidziała, że raczej w nocy nie będą już nigdzie spacerować. Beast Boy wyrósł na przystojnego chłopaka – jego ładnie zbudowane ciało wtulone w fioletową kołdrę wyglądało wyjątkowo dobrze. Rae leżąc jeszcze zaczęła głaskać jego zielone włosy. Uwielbiała czuć jego ciepło przy sobie, napawało ją to spokojem i takim dziwnym poczuciem bezpieczeństwa.
Ups, zielony chyba się przebudził. Uchylił oczy i niewyraźnie się uśmiechnął widząc swoją dziewczynę.
- Dzień dobry, słońce – szepnął na wpół przytomny. Nastolatka nic nie odpowiedziała tylko pogładziła go dłonią po twarzy. Wiedziała, że ten dzień będzie bardzo miły. Przyjaciele zamienili kilka słów, po czym demonka wstała by przeglądnąć się w lustrze.
Przez głowę Bestii przeleciało kilka myśli na wzór „Kurczę, jaka ona jest piękna”. To prawda – czarna bielizna uwydatniała bladą skórę Raven, której figura była wyjątkowo zgrabna. Dość szerokie biodra cudownie komponowały się z jej wąską talią i delikatnymi ramionami, a niespotykanie długie nogi nawet nie dotykały ziemi – lewitacja to przydatna umiejętność. Ten chłopak to szczęściarz – ktoś, kto zasłużył sobie na zaufanie tak ślicznej, a jednocześnie trudnej dziewczyny, naprawdę musi mieć w sobie „to coś”.
Beastie przeciągnął się i powstał, by przytulić swoją ukochaną. Ona, choć się tego nie spodziewała i najpierw nawet nieco przestraszyła, odwzajemniła czułość. Pocałunek tych dwóch, tak różnych osób wyglądał wyjątkowo wdzięcznie – kto by pomyślał, że kiedyś najbardziej sprzeczna para przyjaciół będzie w szczęśliwym związku…
Dochodziła godzina 10. Czas wybrać się na śniadanie. Najbardziej bolesnym momentem jest oczywiście rozdzielenie się po tak miłych chwilach… Niestety, Tytani jeszcze o niczym nie wiedzą – i lepiej niech na razie tak zostanie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.