XVI. Save me

No więc to wszystko nie było tak proste jak Bestia myślał. Raven w momencie porwania została otumaniona i straciła przytomność, a gdy się obudziła nie miała pojęcia gdzie się znajduje. Mało co też pamiętała. Widziała przed sobą mrok i kilka białych świateł. Czuła coś ciężkiego przy rękach – zostały okute jakimś metalem, co ograniczało możliwości mocy Rae. Jej serce biło niespokojnie i szybko, zaczęła krzyczeć.
- Uspokój się, dziecko – usłyszała z ciemności. Miała wrażenie, że skądś zna ten głos, ale nie mogła sobie tego przypomnieć. Próbowała rzucić zaklęcie, ale to również nie podziałało – widocznie ktoś postarał się o to, by nie mogła się bronić.
W tym momencie z otchłani wydobył się zarys postaci dość dobrze zbudowanej. Jak się za chwilę okazało – metalowej. Tak, to on. Czuła na sobie jego zimne spojrzenie. Teraz doskonale wiedziała dlaczego była tak dobrze odcięta od swych umiejętności, tylko ten osobnik potrafiłby wymyślić coś tak podłego i jednocześnie dobrze rozmyślanego.
- A więc znowu się spotykamy.
Demonka czuła napływający na czoło pot. Zaczęła się miotać, ale po krótkim czasie odpuściła, bo wiedziała, że to nie ma sensu.
- Czego ty znowu od nas chcesz?! – wrzeszczała powstrzymując łzy. Od kiedy zbliżyła się do Bestii, okazywała więcej emocji niż kiedykolwiek. Nie potrafiła już ukrywać łez i śmiechu.
- Nie od was, od ciebie, dziecko.
- Nie nazywaj mnie tak! – rozwścieczona dziewczyna coraz bardziej się bała.
Wróg o tym wiedział. Milczał i patrzył jak cierpi jego ofiara. Jak można być tak okrutnym?
- Od dawna widzę twój potencjał, Raven. Potrafisz o wiele więcej niż moi poprzedni uczniowie. W końcu żaden z nich nie był w połowie demonem. Twój ojciec mnie zbył jak dostał to, czego chciał, ale ty postąpisz inaczej, prawda?
- Nigdy, za nic!
- Ojej, zdziwisz się jeszcze.
Nagle na ścianie wyświetliło się ogromne zdjęcie Bestii.
- A jeżeli powiem ci, że wtedy on będzie żył?
Dreszcze przeszyły całe ciało Rachel. Skąd on wie? Nikt oprócz nich nie wie o istnieniu tego związku. Nikt. Nawet pozostali Tytani. Roth nie miała pojęcia co począć.
- Co miałabym zrobić?
- Wiedziałem, że się złamiesz – zaśmiał się złoczyńca – będę potrzebował twojej pomocy przy kilku… wyjazdach służbowych.
Widząc zdziwienie nastolatki, starał wytłumaczyć wszystko jaśniej. Dziewczyna, według wypowiedzi szantażysty, powinna wybrać się z nim w pobliże Tytanów Wschodu i zagarnąć nad nimi kontrolę. Mimo, że nie udało mu się z naszymi, wróg postanowił zabrać się za tych równoległych z innego obrzeża, ale wiedział, że sam sobie nie poradzi. Jedną z wielu umiejętności półdemonki było kontrolowanie umysłów – sama rzadko tego używała, gdyż nie miała problemu z poradzeniem sobie z innymi ludźmi. To miałoby kluczową rolę w podbiciu bohaterów.
Plan był taki: Przyłączenie się do TW, przyjęcie pozycji liderki drużyny i poddanie ich pod władzę przełożonego. Jeśli coś nie pójdzie po jego myśli, Bestia zginie. Rav wiedziała już co musi zrobić.
- Zrobimy tak – mówiła drżącym głosem – Wykonam każdy rozkaz, pod warunkiem, że po pierwsze – wyliczała – Bestii nie spadnie głos z głowy, a po drugie: żadnych modyfikacji związanych z moim ciałem i umysłem, bo pewnie wiesz, że duszy nie mam.
Złoczyńca tylko na to czekał. Przytaknął na propozycję przyszłej wspólniczki.
Wiedział, że podbicie Tytanów Wschodu, a w następnej kolejności naszych Młodych Tytanów, jest już tylko kwestią czasu.
Slade już tak ma – lubi podporządkowywać sobie innych siłą szantażu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.