XVIII. It will not be easy, but it must be a success.

Bestia siedział bezradnie w swoim pokoju.
Nie miał zielonego(!) pojęcia co ze sobą zrobić.
Te kilka ubiegłych dni definitywnie zaliczał do jednych z najgorszych w swoim życiu.
Najpierw porwano jego dziewczynę, rozpaczliwie jej szukał, nie spał po nocach, a teraz ona przyszła jak gdyby nigdy nic, spakowała się i wyszła praktycznie bez słowa. Beast Boy czuł, że Raven tego sama nie zaplanowała. Ktoś musiał stać za jej ponownym zniknięciem, ona nie podjęłaby się czegoś takiego. To wszystko wydawało się jakieś podejrzane. Beastie próbował odgadnąć, kto mógłby „pomóc” Rav w podjęciu takiej, a nie innej decyzji. Na początku nikt konkretny nie przychodził mu do głowy – zmanipulować pół-demona dałby radę tylko ktoś bardzo uparty i przede wszystkim wybitnie inteligentny. Ktoś, kto ją dobrze zna, bądź obserwuje. Po chwili jednak BB przypomniał sobie kogoś, kogo można podpiąć pod te cechy. Może zielony wcale nie jest aż tak głupi?
Natychmiast wyruszył w stronę salonu, gdzie znajdowała się reszta drużyny. Już chciał mówić co wymyślił, gdy Gwiazdka objęła go i ze smutną miną drżącym głosem wypowiedziała coś na kształt „nie martw się, wszystko będzie dobrze”. Logan odepchnął koleżankę i z poważną miną opowiedział Tytanom o swoich domysłach. Przyjaciele zlękli się na samo brzmienie imienia „Slade”, ale tylko Robin wziął słowa kolegi na poważnie. W końcu jego też złoczyńca sobie kiedyś podporządkował.
- Musimy jej pomóc. Sama sobie z nim nie poradzi – mówił – skoro Slade zawładnął Raven na tyle, by opuściła nas i wieżę, to na rzeczy musi być serio coś poważnego.
- A skąd masz pewność, że to sprawka Slade’a? – wtrącił jak zawsze ostrożny Cyborg.
- Znasz kogoś innego, kto mógłby przejąć kontrolę nad demonem? – spytał ironicznie
Garfield. Cybek zamilkł.
W sumie nie było już żadnych wątpliwości. Starfire czuła wielki niepokój. Gdyby lider jej nie uspokoił, że na pewno poradzą sobie z wrogiem, że odbiją przyjaciółkę, że wszystko będzie w porządku i tak dalej i tak dalej, na pewno zaczęłaby płakać czy panikować.
Niestety, nawet odważny i pełen wiary Robin odczuwał powagę sytuacji. Ich odwiecznemu wrogowi udało się podbić wiele wartościowych osób, takich jak on, czy Terra, była Tytanka. Biedny Bestia. Przecież to właśnie Terra była jego pierwszą miłością. Jeśli podobny los spotkałby Rae, chłopak załamałby się do reszty. Lider Młodych Tytanów wiedział, że ta misja musi zakończyć się sukcesem. Nie było innej możliwości.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.