XXVI. I can’t understand it

Bestia siedział na podłodze w łazience z rękami założonymi na twarz. Rozmyślał o tym co wydarzyło się kilka dni, tygodni wcześniej. Bolało go to, co sam zrobił, ale najgorzej przeżywał to, co uczyniła Azarathka.

Co ja ze sobą robię?

Przypomniał sobie, że właśnie wyszedł z własnego pokoju, żeby użalać się nad sobą. Uderzył głową o ścianę.

Dlaczego?

Wiedział, że pocałunek Terry nic nie znaczył. Myślał, że Rae też o tym wie, więc nie przejmował się tym zbytnio. Nie przewidział, że dla nastolatki to też może być trudne.
W jego pamięci wciąż tkwił obrazek jego ukochanej wtulonej w Wodnika. Nadal nie miał pojęcia co wydarzyło się w wieży Tytanów Wschodu. A co jeśli Aqualad posunął się dalej? Co jeśli Rachel go zdradziła? Czy Beastie dałby rady jej to wybaczyć? Czy mógłby żyć ze świadomością, że chwilowo znudził się swojej drugiej połówce i znalazła pocieszenie u kogoś innego? A może tak naprawdę nic się nie wydarzyło? Nie, na pewno nie.

Przecież widziałem to na własne oczy.

Z tego wszystkiego zielonego zaczęła boleć głowa. Jeździł bezmyślnie paznokciami po kafelkach nie zwracając uwagi na to, że zajmuje dość istotne miejsce w domu. Spojrzał w lustro. Pod oczami miał ogromne, granatowe sińce – oznaki zmęczenia, nerwów, niewyspania. Tak, wiele nocy nie przespał. Martwił się o Raven, martwił się o swoje oczko w głowie.

Jak ona mogła?!

Nie wytrzymał. Wstał i ruszył gwałtownie w stronę ciemnej sypialni. Jego kroki były głośne.
Przed drzwiami na moment się zatrzymał, głęboko odetchnął i kopnął z całej siły w drzwi.

- Dlaczego to zrobiłaś?! – krzyczał – Po co? Czegoś mi brakuje?!

Przerażona dziewczyna stała jak wryta. Nie domyślała się w ogóle o co może chodzić. Jej chłopak tak po prostu wparował do pokoju i zaczął krzyczeć.

- Bestio? – szepnęła. – Co się stało?

- Co się stało? CO SIĘ STAŁO?!

Logan chwycił książkę (pierwsze co miał pod ręką) i cisnął nią o ziemię. Agresywnie zbliżał się w stronę półdemonki. Ona cofnęła się wystawiając dłonie w geście obronnym.

- Garfield, uspo…

Nie zdążyła dokończyć, ponieważ Beast Boy wymierzył jej solidny cios w twarz.

- O kurtka! – otrząsnął się po chwili chłopak – Raven… ja… o rany…

- Nic nie mów i wyjdź – warknęła Roth – PO PROSTU STĄD WYJDŹ.

4 Komentarze

  1. Tego właśnie oczekiwałam, burzliwej relacji. Nie zawiodłam się ^^. Zastanawia mnie jedynie jak wybrną z tej sytuacji i z czynów jakich się dopuścili.
    Chce więcej! Dużo więcej! Pisz więc szybciutko :P

    • Staram się jak najczęściej pisać, jednak szkoła trochę mnie ogranicza. Myślę, że jutro mi się uda dodać nowy rozdział.
      Cieszę się, że nie przynudzam C:

  2. Hej, wybacz, że dopiero teraz komentuję, ale telefon mi świruje a do komputera mam ograniczony dostęp.
    Po pierwsze – No nieee, tego się po nim nie spodziewałam. Jak on mógł to zrobić? BB, drużynowy śmieszek i… i no w ogóle!
    Po drugie – niecierpliwie czekam na kolejny rozdział, a tymczasem spadam się uczyć. Szkoła jednak potrafi zepsuć człowiekowi życie.
    See you! :)

    • Kurczaczki wielkanocne, ta szkoła to jakaś masakra jest. Miałam dodać nowy rozdział dzień po tym a wyszło na to, że dopiero dziś go dodam. Masakra.
      See ya c;

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.