XXIX. It’s not important

- Uważam, że to sprawa między nami, Robinku.

Raven napawała się coraz większą złością. Drużyna (bez Bestii, który nadal siedział w swoim pokoju)zaczynała się o przyjaciółkę martwić. Gwiazdeczka nawet próbowała powstrzymać Rae przed walką, ale nie dała rady.
Nagle pod Terrą zapadła się ziemia, demonka otworzyła portal do innego wymiaru. Niestety, blondynka miała dobry refleks i podsunęła pod swoje nogi sporej wielkości skałę.

- Co jest, mała?

W stronę Azarathki leciała kamienna nawałnica.

W jednym momencie przed panną Markov wyrósł zielony słoń przyjmując wszystkie ciosy na siebie.

- Mało już rozwaliłaś?

- A co ci do tego? Nawet ci się nie pokazywałam.

- Może mi nie, ale wystarczy, że czepiasz się do moich przyjaciół.

- Ale…

Nie zdążyła dokończyć, bo wciągnął ją wir teleportacyjny stworzony przez Rachel.
Beast Boy natychmiast podbiegł do swojej ukochanej.

- Raven, tak straszliwie cię przepraszam – złapał jej rękę – proszę, wybacz mi, to wszystko pod wpływem impulsu… Wiesz dobrze jak bardzo mi na tobie zależy, jak mocno cię kocham…

- Wiem Bestio, wiem. – szepnęła wtulając się w ramiona swojego chłopaka.

- No, w końcu wszystko jest mniej-więcej po staremu – przeciągnął się leniwie Cyborg. Robin i Gwiazdka tylko śmiali się pod nosem.

- No, to życzymy wam szczęścia – lider puścił oczko w stronę Garfielda.

- Ups, wydało się – uśmiechnął się zielony obejmując swoją dziewczynę w talii. Ona na to tylko wplotła palce w jego dłoń.

Wszyscy wrócili zadowoleni do swoich zajęć – Cybek wyruszył w stronę kuchni (dziś on gotował), Robin wybrał się na siłownię, a Star zabrała się za kąpanie swojego zwierzaka. Tylko BB i Rav postanowili spędzić trochę czasu razem, tym razem w pokoju nastolatki. Pierwsze kilkanaście minut przeleżeli delektując się błogą ciszą, którą przerwał sygnał z komunikatora panny Roth.

- O, kto to? – zaciekawił się Bestia.

- Przyznam ci się, że nie mam pojęcia.

Półdemonka chwyciła urządzenie w dłoń i otworzyła SMS’a.
W jednej chwili zamarła.

- Coś się stało, słońce?

- Nie, skąd – otrząsnęła się szybko – o czym mówiliśmy?

- O niczym – zwątpił – właśnie chodzi o to, że o niczym. Pokażesz mi kto do ciebie napisał?

- To nic ważnego, jakiś komunikat czy coś – zdenerwowała się dziewczyna.

- Pokaż, proszę.

Szarpali się chwilę, ale Logan i tak dopiął swego. Rzucił okiem na wiadomość i zamilkł.

- Ale Bestio, to nie tak! – szepnęła rozpaczliwie Raven.

- Nic nigdy nie jest tak – rzekł trzaskając drzwiami.

4 Komentarze

  1. Nie wiem czy śmiać się czy płakać O.o To było dość dziwne… Pocałunek… a teraz ta wiadomość… Przyznam ze trochę mnie to rozbawiło i mam nadzieje ze nie dasz jednak ich romansu…. To by było.. ble…. Nawet nie chce o tym myśleć….
    Kurde i znów się pokłócili… Co z nimi jest nie tak?! eh…. czekam na next…

    • Raven jak widać nie jest zadowolona z takiego obrotu akcji, więc raczej nie zostanie, tfu, dziewczyną Terry.
      Aż tak narąbane w głowie nie mam :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.