XXX. I want to clarify a few things.

No i dopięła swego.

Po co ja ją wmieszałam w nasze życie?

Już wolałabym być pod władzą Slade’a i nie krzywdzić Bestii.

Dlaczego ja to w ogóle zrobiłam?

Kocham go przecież najbardziej na świecie.

________________________________________________________

Raven zasypały tysiące negatywnych myśli. Nienawidziła Terry, a jeszcze bardziej nienawidziła siebie za to, co zrobiła. Od dłuższego czasu nie mogła się skupić na medytacji, z nikim się nie dogadywała, opuszczała swoją sypialnię jedynie w celach niezbędnych, na przykład skorzystania z łazienki bądź zjedzenia czegokolwiek.

Cały czas miała w głowie moment pocałunku z bezwzględną blondynką. Jak to mogło się wydarzyć? Dlaczego jej nie odepchnęła, dlaczego w ogóle wpuściła Tarę do pokoju? Wyrzuty sumienia targały nią niczym marionetką.

Najgorsza była dla niej świadomość tego, że skrzywdziła najważniejszą osobę w jej życiu.

_________________________________________________________

Kurczę, po co ja się w to jeszcze bawię.

A no tak, zapomniałem, przecież ją kocham.

_________________________________________________________

Bestia też był nieźle podłamany całą sytuacją. Co chwilę coś się psuło – jeśli nie on coś odwalił, to ona nadrobiła. Czasem oboje mieli wszystkiego serdecznie dość, chcieli, by wszystko było tak tak jak dawniej. Żadnych uczuć większych niż przyjaźń.

Jednak wszystko potoczyło się tak jak się potoczyło, cofnąć czasu się nie da, trzeba żyć dalej.

Chłopak postanowił (miejmy nadzieję, że po raz ostatni) zakopać konflikt głęboko pod ziemią, ale przy okazji dowiedzieć się dokładnie o co chodzi. Niewiele dowiedział się w końcu z tego nieszczęsnego SMS’a, ale Rav jednak z jakiegoś powodu nie chciała go mu pokazać – to musiało coś oznaczać. Zresztą, tekst wiadomości brzmiał dość jednoznacznie. Generalnie chodziło tylko o to, by ogarnąć jak daleko obie się posunęły.

Przez chwilę bezcelowo błąkał się po wieży, wszak koniec końców wylądował pod Ravenowymi drzwiami.
Ona słysząc kroki od razu nerwowo zareagowała.

- Jeśli to znowu ty, to nawet nie waż się dotykać tej klamki!

- Skoro nie chcesz mnie widzieć…

- O jejku – zamarła i natychmiast otworzyła drzwi – Przepraszam cię, myślałam że to…

- Terra?

- Otóż to.

Zapanowała dosyć niezręczna cisza. Demonka pozwoliła nastolatkowi wejść, ona sama usadowiła się na parapecie swojego ogromnego, choć zasłoniętego okna.

- No więc – odchrząknął Beast Boy – chciałbym wyjaśnić parę spraw.

- Tak, tak, rozumiem. Jeśli chcesz, na początek pokażę ci, że jej wiadomość wcale nie była… mile widziana – wyciągnęła komunikator – I zaraz ci wszystko powiem.

BB nieśmiało przejął od dziewczyny urządzenie i rzucił okiem na otwartą rozmowę.

null

- Boże, co za wstrętna… – stwierdził po przeczytaniu ostatniej wiadomości.

- Tak, wiem.

Rae opowiedziała Garfieldowi bieg wydarzeń z poprzedniego dnia. Mówiła dość chaotycznie, była zestresowana, bo nie wiedziała jak zielony na to zareaguje. Na szczęście (w nieszczęściu) on również przekonał się na własnej skórze do czego zdolna jest Terra, więc bez chwili zastanowienia wybaczył swojej dziewczynie i mocno ją przytulił.

Azarathka wreszcie poczuła jakieś pozytywne uczucie. Nie czuła już tych wstrętnych wyrzutów sumienia, czuła tylko nieskończoną miłość do swojego chłopaka. Kochała go, kochała tego zielonego głupka tak mocno, jak nikogo nigdy.

A i on kochał ją niemożliwie mocno. On, szalony, głupi, niezrównoważony, wieczny podrywacz. On – Garfield Mark Logan – kochał Rachel Roth nad życie.

6 Komentarze

  1. OOO, to było słodkie <3 Mam nadzieję, że w końcu wywalą Tarę z wieży. W sumie to Raven chyba już to zrobiła XD Ciekawe, gdzie ją przeniosła…
    To cudownie, że wstawiasz notki tak często.
    Pozdrowionka ^^

    • A kto ją tam wie… Gdzieś sobie poleciała i póki co jej nie ma.
      Dobrze, że to piszesz, bo czasem mam wrażenie, że dodaję rozdziały aż zbyt często haha.
      Pozdrawiam również <3

  2. super blog, pisz dalej ;) poproszę o rozwinięcie opisów i scenek , przyjemniej by się czytało , a tak to świetne :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.