XXXI. My little, green jerk.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu Raven obudziła się z uśmiechem na ustach. Delikatne, poranne słońce nieśmiało przekraczało szpary między szybą a zasłoną okna; Patrząc na bransoletkę, którą dostała niegdyś w prezencie od zielonego czuła, że ten dzień będzie bardzo miły. Wczoraj zasnęła u boku swojego chłopaka, ale w środku nocy zbudziła się, okryła go kołdrą i sama wybrała się do swojego pokoju.

Teraz dochodziła już godzina 9:00, więc wynurzyła się z pościeli, przyjęła pozycję kwiatu lotosu i pogrążyła się w głębokiej medytacji.

- Och, przeszkadzam? – zakłopotał się Bestia wychylając się zza drzwi – To ja przyjdę później…

- Nie, zostań – rzuciła nieco wytrącona Rae.

Beast Boy usiadł więc na skraju łóżka i obserwował swoją ukochaną.

- Hej, nie nudzi cię to trochę? – zagadała go w końcu.

- Co? Yyy, nie, no coś ty… – zająknął się.

- W coś się tak zapatrzył, że zapomniałeś jak się mówi?

- A nic takiego.

- No mów.

- Zachwycałem się urodą mojego ulubionego demona.

Szarobiałe policzki Rachel nabrały różowego koloru. Opadła delikatnie na pościel i oplotła się wokół szyi nastolatka.

- Powiem ci, że ty także jesteś niczego sobie – mruknęła mu do ucha, zostawiając na jego policzku ślad jasnej pomadki.

Garfield nie wytrzymał i rzucił ją na łóżko, rekompensując to serią pocałunków, co ona chętnie odwzajemniła. Śmiała się lekko gdy przygryzał jej wargi, a potem odwdzięczała się skromnym buziakiem w czubek nosa. W sumie nie wiadomo w jaki sposób po chwili znaleźli się przy ścianie. Łapiąc za uda BB uniósł Rae na nieznaczną wysokość i kontynuował czynność, ale po chwili ona odepchnęła go, posadziła na łóżku i usadawiając się wygodnie na jego kolanach objęła go.

- Wiesz co? – zagadał Logan.

- Hmm?

- Kocham cię najbardziej na świecie.

- Też cię kocham, mój mały, zielony głupku.

- Już wcale nie jestem mały.

- Czepiasz się szczegółów.

- Wcale nie. Wiem przecież, że lecisz na moje mięśnie.

- Skąd ta pewność? – przesunęła palcami po jego wyrzeźbionym brzuchu.

- Czuję to i tyle.

- No, rzeczywiście ci się trochę urosło. Ale już na zawsze będziesz moim zielonym głupkiem.

- Uznajmy, to określenie mi pasuje. Ale chyba tylko przez to pierwsze słowo.

Raven przerwała jego rozmyślania soczystym całusem w usta.

8 Komentarze

  1. Jak słodko *-* W końcu wszystko się tak ładnie ułożyło. Ciekawe czy coś teraz zachwieje ich szczęście. Mam nadzieje, że szykujesz dla nas coś mega :D

    • takie słowa bardzo motywują, naprawdę! Będę pisać dla Was tyle na ile będę miała siłę, pomysły i chęci, a nie zapowiada się by mnie one opuściły:) <3

  2. Twój blog jest GENIALNY!!!
    Serio pisz i nie przestawaj ;) Czekam na jakieś problemy, bo jest to zbyt piękne, żeby było prawdziwe ;)
    A tak poważnie… Świetna notka :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.