XXXII. Titans, Go!

Zajrzyjcie do działu „Ilustracje”, dodałam kilka nowych fanartów…. w szerokim tego pojęcia znaczeniu.

__________________________________________________

Błogie chwile nigdy nie trwają wiecznie. Tym razem przerwał je alarm – w Jump City znowu ktoś coś rozwala, kradnie, czy coś… Rany, czemu akurat dziś, czemu akurat teraz?

- Tytani, Wio! – Kiedy słychać ten okrzyk, wiemy, że niebezpieczeństwo nie będzie trwało długo. Robin dostał cynk, że coś niedobrego dzieje się w centrum miasta.

- Rae-Rae, jesteś pewna, że chcesz iść? – zawahał się Bestia.

- Dlaczego pytasz?

- Wiesz jak to było ostatnim razem…

- Spokojnie, tym razem nie dam się złapać.

- Ale na pewno?

- Obiecuję. – uśmiechnęła się demonka.

Gdy przyjaciele dotarli na miejsce, od razu odkryli co było powodem alarmu. Po głównej ulicy szedł (a właściwie pełznął) obleśny Plazmus. Współczuję temu, kto dzisiaj robi pranie.
Gwiazdka jako pierwsza wzniosła się wysoko w powietrze – chciała zaatakować go zielonymi piorunami od góry, z zaskoczenia. Niestety, kupa śluzu była coraz bliżej i celowała w kosmitkę, ale Raven wykazała się niesamowitym refleksem i odepchnęła przyjaciółkę z celownika potwora, samej przyjmując śmierdzący cios.

- Ble! Co za ohydztwo! – krzyknęła próbując strzepać maź z peleryny.

Tymczasem reszta drużyny próbowała jakoś opanować sytuację. Cyborg wypróbowywał swoje nowe działko, Robek standardowo nasłał deszcz ptakarangów, a Beast Boy zmienił się w pterodaktyla i razem z Rachel i Kori otoczyli i schwytali w końcu Plazmusa. Sytuacja została opanowana, ale teraz pozostała jedna niewyjaśniona kwestia.

- Spróbujemy ogarnąć to w domu – stwierdził Grayson – teraz oddajmy tego kolesia w uprawnione ręce i chodźmy coś zjeść, zjadłbym normalnie konia z kopytami.

- Ej ej, uważaj na słowa! – wtrącił zielony zmieniając postać z kuca w człowieka.

__________________________________________________

- Szatańsko dobra ta pizza! – Cybek cieszył się z wspólnego obiadu na mieście. W sumie wszyscy się cieszyli, w końcu to ich ulubiona pizzeria. I chyba jedyna w Jump City, w której można wziąć połówkę wegańskiej w zamówieniu na supermięsną.

- Słuchajcie, przyjaciele – Starfire chciała coś ogłosić – Niedługo na mojej planecie odbędzie się święto Pjągcorga…

- Pją… co? – zdziwiła się Raven. – może trochę jaśniej?

- Pjągcorga. To taki patron odpowiednika ziemskich piżamek.

- I co w związku z tym? – spytał Logan zapychając paszczę pizzą.

- Chciałabym zorganizować w naszym domku przyjęcie piżamowe. Czy mogę zaprosić do siebie kilka osób? Oczywiście wy też weźmiecie udział w świętowaniu.

- Jasne!

- Fajowo!

- Ekstra!

- No, w sumie czemu nie…

Tytani nie mieli pojęcia, kogo Gwiazdeczka zamierza zaprosić, ale zgodzili się, przecież piżama-party to super sprawa! No bo kogo niefajnego zna Gwiazdka? Szczerze wątpię, żeby ściągnęła tutaj swoją siostrę. No cóż, przekonamy się o tym w wieczór święta Pja… Pjon… Pgong…. Pjągcorga. Tak, to chyba był Pjągcorg.

Wracając do wcześniejszej zastanawiającej kwestii. W ramach wyjaśnienia: wiemy przecież, że Plazmus nie jest zwykłą papką brązowej mazi – jego silnikiem jest człowiek. On nawet nie wie o tym, co wyprawia, kiedy nie śpi. Przez większość czasu jest zamknięty w specjalnej kapsule, która umożliwia mu spokojny i długi sen. By uaktywnić działania potwora, potrzebna jest osoba trzecia, która rozbroi schronienie i wypuści wspomnianego osobnika na świeże powietrze. Kiedyś był to Slade, a teraz? Slade gnije sobie w więzieniu, gdyby go wypuszczono, Tytani pierwsi by się o tym dowiedzieli. Ciekawa sprawa, no nie?

Musimy się trochę więcej o tym dowiedzieć.

4 Komentarze

  1. super ;) Rae ma jednak trochę uczuć, czekam na następny rozdział. Masz już gdzieś to napisane czy piszesz na bieżąco? :)

  2. AAAaaaaale super notka XD Cza przyznać, że tytuł przykuł moją uwagę :D
    Czekam na ne… Zaraz, chwila… Slade uciekł z więzienia? o.O
    Nie? To kto na nich nasłał tą chodzącą galaretkę??
    PS. U mnie next ^^

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.