XXXIII. What do you think about it, honey?

Tamarańskie święto, które Gwiazdka postanowiła uczcić w wieży Tytanów zbliżało się wielkimi krokami. Kosmitka krzątała się to tu, to tam, coś załatwiała, gotowała, kupowała nowe rzeczy, rozsyłała zaproszenia… W sumie nikt oprócz niej nie miał pojęcia kto na imprezie ma się pojawić. Domownicy, owszem, podejrzewali, że zaproszona zostanie Żądło, pewnie Jinx, bo poza światem walk dobra ze złem okazała się całkiem niezłą koleżanką, być może Kole… Co jak co, ale jednego możemy być pewni – Kicia zapewne nie jest mile widzianym gościem.

Wracając do rzeczy – Starfire niesamowicie mocno zaangażowała się w organizowanie piżama-party, czego nie podzielali jej przyjaciele. Ot, zwykłe spanie w pokoju wspólnym. Generalnie nikt nie miał nic przeciwko, Robin nawet wypożyczył kilka filmów, Cyborg upichcił zapas pysznej pizzy, Bestia załatwił muzykę… a Raven? Raven szykowała się na to wszystko psychicznie. W końcu niezbyt często (na szczęście) w domu znajduje się więcej niż pięć osób.

- No więc, Gwiazdeczko – zaczął miło rozmowę Grayson – kogo postanowiłaś zaprosić na swoją uroczystość?

- Och, Robinie, jak miło że pytasz! – ucieszyła się Kori – za chwileczkę przyniosę ci listę gości!

Tamaranka podała mu z entuzjazmem różową kartkę i wyszczerzyła się do ucha do ucha. On uśmiechnął się, widząc pocieszny, bardzo przyjacielski, typowo Gwiazdkowy styl pisania i ozdabiania listy.

- I jak ci się podoba, mój drogi?

- Yyy, Gwiazdeczko… – Dick pobladł nieco widząc przedostatnie imię z listy – Czy jesteś pewna, że chcesz zaprosić każdego z tej listy?

- Oczywiście! – ucieszyła się – Wyobraź sobie, że każdy z gości już nawet potwierdził swoją obecność!

- Tak, to świetnie – lider przykleił sobie na twarz sztuczne szczęście.

____________________________________

Puk puk

- Kogo niesie?

- Cześć Raven, sorki, że przeszkadzam – lider nieśmiało otworzył drzwi komnaty – ale mam dość istotną kwestię do obgadania…

- No więc co się znowu wydarzyło? Bestia coś rozwalił? Chwila, pewnie znowu chodzi o rozlane mleko sojowe na kanapie? Dobra, powiem mu, żeby posprzątał.

- Nie, nie – szepnął – To wcale nie chodzi o Bestię. Chociaż w sumie ma to z nim jakiś tam związek.

- Skoro nie chodzi o mleko, to co on znów odwalił?

- On nic. Gwiazdka czegoś nie przemyślała.

- Gwiazdka? Mów trochę szybciej, bo zaczynam się niecierpliwić.

- Chodzi o to całe tamarańskie piżama-party. Przed chwilą dostałem to od Kori. – czarnowłosy przekazał Rae listę gości.

Na wiecznie ponurej twarzy demonki pojawiła się oznaka niepokoju.

- Chwila, chwila – przerwała gorączkowo – Zawsze można ją poprosić o to, żeby nie zapraszała każdego.

- Problem w tym, że ona już to zrobiła.

- Hmm – mruknęła pod nosem nastolatka – Zawsze mogę się ulotnić na ten jeden wieczór…

- Serio?

- Ale ja głupia! – pacnęła się w głowę. – Przecież ta żółtowłosa kupa zazdrości i głupoty zaraz będzie próbowała rozmawiać z Bestią.

- Otóż to. Chciałbym uniknąć kolejnych konfliktów w drużynie, mam nadzieję, że mnie rozumiesz.

- Naturalnie. Zostanę na tym całym śmiesznym i niepotrzebnym przyjęciu, ale tylko po to, żeby pilnować, by ta wredna lafirynda nie próbowała znowu uskuteczniać czegoś z moim chłopakiem.

- Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć. To ja już idę do Star, bo znowu przez przypadek utworzy jakiś nowy kłopot.

- Mhm.

Awh, no to pięknie. Jejku, jakaś ty mądra, Gwiazdeczko. Jaka szkoda, że nie zaprosiłaś Kici.

Rachel znowu nie mogła skupić się na medytacji. Ludzie, te relacje damsko-męskie są takie skomplikowane!!

Powinnam porozmawiać o tym z Garem?

Ech, lepiej nie, bo znów mnie o coś osądzi.

Kurczee!

____________________________________

- To co Gwiazda, impreza? – krzyknął Beast Boy. On sam zaczął się angażować w organizację, załatwił muzykę, zrobił popcorn, jakieś wegańskie przekąski, przyniósł gitarę. Nieczęsto zdarza się okazja do całonocnego spotkania z przyjaciółmi.

Zielony nie wiedział jednak, że oprócz Tytanów Starfire postanowiła zaprosić gości spoza wieży. Nie spodziewał się, że gdy otworzy drzwi, spodziewając się jakiegoś kuriera, czy cokolwiek, ujrzy przeraźliwie chudą, niestety znajomą mu, blondynkę.

- No hej, tęskniłeś? – zmierzyła go swoimi lodowatymi oczyma.

- A ty czego tutaj chcesz?! – warknął.

- A to ty nie wiesz, że dziś jest u was impreza?

- Trzymajcie mnie, bo nie uwierzę!

6 Komentarze

  1. Biedny Bestia… będzie musial uwierzyć XD ale że zaprosila Terre?! No tak emocje muszą być a Terra ich umie dostarczać :) Czuje ze wyniknie z tego coś złego… oj złego…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.