XXXVI. I don’t know what’s happening, but everything will be fine

Kiedy otworzył oczy, w pokoju nie było nikogo oprócz Gwiazdki. Przetarł oczy by przegonić sen i zauważył, że dziewczyna płacze. Próbował zagłębić się w swojej pamięci, ale nie przypominał sobie niczego, co mogłoby do tego doprowadzić – najpierw ta nieszczęsna gra w prawdę i wyzwanie, potem to nuuuuudne romansidło… Gdyby Star płakała ze wzruszenia, reszta ludzi byłaby tu razem z nią i próbowała pocieszyć. Kurczę, dziwna sprawa.

- Gwiazdko, co się stało? – mruknął zaspany jeszcze Bestia.

Kori na początku nie mogła opanować łez, ale po chwili uspokoiła się trochę i wyjąkała tylko „idź zobacz sam” i wskazała na drzwi wyjściowe. Beast Boy od razu się poderwał i złapał koleżankę za ramię.

- Gwiazdeczko, spokojnie. Nie wiem co się stało, ale na pewno wszystko będzie dobrze…

W tym momencie do salonu wparował Cyborg.

- Brachu, daj mi kluczyki od auta, muszę podwieźć Jinx na izbę przyjęć.

- O kurtka, co tam się stało? – przeraził się zielony.

- Przez przypadek oberwała od jednej.

- Jakiej jednej, o co chodzi?

- Stary, ty masz amnezję, czy jak?

- Spałem, człowieku!

- A, no tak. Przez ten chaos nawet tego nie zauważyliśmy. Chodź zobacz co tu się dzieje.

Garfield czym prędzej wybiegł z domku, spodziewając się jakiejś nawałnicy, armii robotów, skupiska zombie… Ale ujrzał całkowicie co innego. Ujrzał swoją dziewczynę walczącą z Terrą. Wszędzie latały skały, ziemia, rury podziemne… słowem wszystko czym dało się uderzyć. Wojowniczki nawet nie zauważyły obecności śpiącego dotąd kolegi.

- Hola, hola! Co tu się dzieje?! – wbił się w sam środek pojedynku.

- Oszalałeś?! – Robin natychmiast odciągnął go na bok – Chcesz skończyć jak Jinx?!

- Puszczaj mnie! – Logan uwolnił się z chwytu i zmienił się natychmiast w pterodaktyla, usiłując przerwać jakoś ten zawzięty fight. Jednak nastolatkom nawet nie śniło się przerwać – co jakiś czas obok głowy Raven przelatywały wielkie kamienie, natomiast Terrą miotała czarna otchłań mocy demonki. Gdy tylko zauważyły latającego między nimi chłopaka, przesunęły się trochę na bok. On postanowił więc spróbować czegoś innego. Przemienił się z powrotem w człowieka i przytrzymał ręce blondynki tak, by nie miała żadnej przewagi ani nad nim, ani nad Rae.

- Coś ty znowu odwaliła?! – krzyczał – Zawsze musisz rozwalić każdą imprezę, każde spotkanie?!

- Odczep się ode mnie! – szarpała się Tara – dobrze ci radzę!

- Bestio, zostaw ją, sama sobie z nią poradzę – dopowiedziała ze swoim typowym stoickim spokojem Rachel.

- Nie ma mowy nawet! Robin, pomóż mi ją ściągnąć na dół.

Liderowi nie trzeba było drugi raz powtarzać. Z prędkością geparda dostał się na wysoką skałę, na której przebywali Bestia i Terra, i nim się obejrzeli oboje znaleźli się na dole. Cyborg razem z Jinx natomiast już zostali przyjęci do lekarza pierwszego kontaktu – rana na czole została zaszyta i czarownicę wysłano do domu. Cybek powrócił do wieży podczas gdy wyjaśniono już sobie parę spraw. Markov już tu nie było – została wyrzucona z biletem w jedną stronę. Starfire została uspokojona przez swojego chłopaka, a BB razem z Rae siedział w swoim pokoju – należało mu się chyba jakieś wyjaśnienie, prawda?

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.