XXXVII. You aren’t already a child.

- Śniło cię się coś fajnego?

- Raven, nie zmieniaj tematu. Powiedz mi lepiej co się działo jak spałem. Ale tak, sen był całkiem spoko, byłaś tam ty i… RAAANY! Ty pierwsza mi odpowiedz.

Rachel przewróciła oczami śmiejąc się pod nosem z roztargnienia swojego chłopaka. Jego naburmuszona mina jeszcze bardziej ją rozbawiała, on natomiast bardzo przejął się powagą sytuacji.

- Kurczę, dziewczyno, rozwaliłyście głowę swojej koleżance!

Demonka nieco spoważniała.

- Dobra, już mówię co się stało.

Przełknęła głośno ślinę.

- No więc, jak pewnie się domyśliłeś, Terra znowu chciała zniszczyć miło spędzony wieczór. Szkoda mi Gwiazdki, tak bardzo się tym wszystkim przejęła…

- RAVEN!!!

- No dobra, niech ci będzie.

Tym razem Roth mówiła serio. Bestia nareszcie dowiedział się, że powodem bójki było dobieranie się Tary do smacznie śpiącego Beast Boy’a. Według tłumaczeń dziewczyny, gdy zielony zasnął blondynka miała położyć się obok niego i przytulać do siebie. Rae ponoć najpierw grzecznie ją upomniała, na co ona zareagowała agresją – „Co ty mi zarzucasz znowu, rany, co za ludzie, nic nie można zrobić bo od razu osądzą” i tak dalej, i tak dalej. Azarathka próbowała więc odepchnąć współbiesiadniczkę od swojej drugiej połówki, a ta szarpnęła ją, w skutek czego powstał konflikt. Dziewczęta zaczęły się kłócić, ale postanowiły wyjść na dwór, by nie obudzić kolegi. No a potem to już jakoś samo poszło…

Garfield odetchnął z ulgą, ale po chwili znowu stał się niespokojny.

- Ja normalnie podziwiam kobiety – rzucił – Potrafią zrobić aferę z takiej pierdoły…

- Pierdoły? – spytała ironicznie – czyli chcesz mi powiedzieć, że obojętne jest ci to, czy śpisz z Terrą, czy ze mną, tak?

- Nie to miałem na myśli, Rav.

- Tak to zrozumiałam.

- Nie, nie. Chodziło mi o to, że… No ona w sumie nic złego nie zrobiła, przecież nie zrobiła mi krzywdy, czy coś.

- Nadal nie rozumiesz, Bestio.

- No jak to nie?

- Tak to.

Półdemonka wstała, poprawiła pelerynę i stanęła obok drzwi.

- Przemyśl to sobie. Chociaż raz sam do czegoś dojdź, nie jesteś już małym dzieckiem. Nikt nie będzie za ciebie myślał. Odezwij się jak zrozumiesz.

I zniknęła zostawiając po sobie tylko zapach delikatnych perfum.

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.