XXXVIII. I am only seventeen, what you’re expecting from me?

Na wstępie chcę powiedzieć tylko, że strasznie mnie motywuje każdy komentarz od Was, każda wizyta na moim blogu. Będę pisać, dopóki ktoś będzie to czytał. Kocham Was <3
I małe pytanie do Was: lubicie dzieci?

________________________________________________

Zbliżało się południe – słońce w zenicie już grzało morskie wody oblewające brzegi Jump City, a śniadanie w Wieży Tytanów nadal nie zostało podane. Dlaczego? Otóż dlatego, że Bestia się zbuntował i zamierzał przespać dziś cały dzień. Na śmierć zapomniał o tym, że jest odpowiedzialny za dzisiejsze posiłki.

- Stary, pogięło cię? Umieramy tu z głodu! – Cyborg zwrócił mu uwagę przez drzwi.

- Sory, dzisiaj jestem niedyspozycyjny – rzucił zielony.

- Bestio, kurde! – zdenerwował się półrobot – Mogłeś chociaż uprzedzić!!

Oto cały Beast Boy – zapominalski, niesumienny Beast Boy. Powinien wcześniej ostrzec, nalepić na drzwi jakąś kartkę, czy cokolwiek… W końcu wyszło na to, że Cyborg podgrzał sobie wczorajsze burrito, Robin z Gwiazdką zjedli coś na mieście, a Raven… w sumie nie wiadomo, co z nią. Nie wyłoniła się dzisiaj ani razu ze swojej sypialni. To pewnie przez tą całą sprzeczkę z Beastie’m. Trudno jej się dziwić – koleś wywinął niezły numer.

A on nadal tego wszystkiego nie rozumiał. Terra przecież nie zamierzała go zabić, tylko zwyczajnie położyła się obok – dziewczyny robią jak zwykle aferę z niczego. Mimo, że Rae to w połowie demon, nadal myśli jak typowa kobieta. Szkoda gadać normalnie.

- Mogę? – do drzwi Logana ponownie zapukał Cybek.

- No wchodź.

- Brachu, co się znowu wydarzyło? Chodzi o Terrę? – spytał.

- A jak myślisz? – zirytował się Garfield – A o co innego może chodzić?

- Nie mów, że doczepiła się do tego, że laski nie odepchnąłeś.

- Nie do końca.

- No więc co się stało?

- Dziewczyńskie fochy, kiedyś jej przejdzie.

- Albo jej nie znasz, albo udajesz debila. – wyśmiał go kolega.

BB przewrócił oczami – to jakiś „Tydzień czepiania się do Bestii”, czy jak?

Mam tylko 17 lat, czego wy ode mnie oczekujecie?

Victor usiadł obok przyjaciela i poklepał go po ramieniu. Zaczął tłumaczyć, że dziewczyny to wcale nie takie proste machiny, że trzeba czasem się czegoś domyślić i takie tam. Chłopak na początku nie chciał słuchać, ale po chwili ogarnął się i zaangażował się w to, co mówił kumpel. Po chwili wyjaśnił mu, dlaczego Rachel się obraziła.

- Kurczę, brachu, to nie dziwota, że strzeliła focha.

- Nie przesadzasz czasem?

- Mówię ci przecież, że babki nie myślą jak faceci. Dla ciebie to nic nie znaczy, ale ona poczuła się trochę zagrożona, więc teraz zostawiła ci całą sprawę do przemyślenia. Musisz teraz jej pokazać, że ci serio na niej zależy, nie na tej blond lafiryndzie.

- Stary, skąd ty to wszystko wiesz?

Stone uśmiechnął się tylko i ponownie poklepał kolegę po ramieniu.

- Kiedyś to zrozumiesz. Ja trochę się już nauczyłem od mojej kobiety.

- Dobra, rozumiem.

_________________________________________________

Raven niezbyt wiedziała, czy jest smutna, czy po prostu bardzo wściekła na swojego chłopca. Próbowała czytać jakąś książkę, ale zatrzymywała się w połowie strony i czytała ją od nowa, bo myślami wciąż uciekała gdzie indziej. W głowie miała sceny z przedwczorajszej nocy – przystawkę Tary do Beast Boy’a, walkę z „koleżanką” i rozwaloną głowę Jinx… Brr. Na dodatek Bestia jak zwykle nic nie rozumie – dla niego to jest nic, że jakaś inna laska się do niego dobierała, no skąd, nieważne. Ludzie, co za niedojrzały bachor.

W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi.

- Kto tam i po cóż?

- To ja, słońce – zza progu wychylił się zielony łeb. – Wpuścisz mnie do środka?

- Skoro musisz, to wejdź.

Beastie przeszedł kilka kroków i stanął naprzeciw swojej dziewczyny. Objął jej dłoń swoimi i złożył w nią jakiś pakunek.

- Strasznie cię przepraszam. Nie wiedziałem, że przez tę idiotkę możesz poczuć się… nieswojo. Chcę tylko, żebyś wiedziała, że to naprawdę nic dla mnie nie znaczyło, no wiesz… ja przecież… spałem. Naprawdę kocham tylko ciebie, Raven.

- Widzę, że coś zrozumiałeś – kąciki ust nastolatki lekko się uniosły.

- Taak, i to sporo.

Rzucając się chłopakowi na szyję, dziewczyna wyszeptała tylko „też cię kocham, Bestio”.

6 Komentarze

  1. Jezuu… BB jest taki niedomyslny… nie dziwie sie Raven. Ale coś czuje, że nasza blondi jeszcze tu wróci XD
    Myślę, że nie muszę się powtarzać bo notka jak zwykle świetna :)

  2. Super! A co do pytania na poczatku dzialu to jezeli chcesz wkrecic bb i rae w dzieciaka to wg mnie okej ale narazie za szybko , czekam juz z niecierpliwoscia na kolejna notke ❤️

  3. Czytam sobie wstęp i tam pytanie o dzieci. Ja takie WTF?! a w głowie tylko jedna myśl „Czyżby jakaś wpadka?” Czytam notkę i lekka ulga, żadnej wzmianki o dzieciach. Odetchnęłam. Dobrze ze się chociaż pogodzili mimo iż z pewnością nie na długo….

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.