XXXIX. Robin, I think I’ve got an idea

Para wyszła z pokoju trzymając się za ręce. Oboje byli szczęśliwi z obrotu sprawy – kłótnie nigdy nie są fajne, a zwłaszcza z osobą, którą się kocha. W pudełeczku, które otrzymała Rae, znajdowały się dwa bilety do kina na dzisiejszy wieczór oraz malutka figurka słonika, ponoć przynoszącego szczęście. A ono dziewczynie na pewno by się przydało.

Cyborg, widząc siedzących na kanapie Bestię i Raven, uśmiechnął się tylko i udał się do garażu. Najwyższy czas wymienić płyn chłodniczy, a oprócz tego dobrze byłoby tytanowy samochód po prostu gruntownie wyczyścić. Zwłaszcza pod fotelem kierowcy znajdowało się wiele okruchów i papierów – czasami po prostu nie ma się czasu na postój, trzeba sobie jakoś radzić z jedzeniem, nie?
Cybek już chciał wyciągnąć samochodowy odkurzacz, gdy przy wejściu ujrzał swoją dziewczynę. O jego związku wiedział tylko i wyłącznie Bestia, więc zdziwił się, że Jinx tak po prostu, bez wahania pojawiła się w wieży. Czasem nie wiedział, dlaczego czarownica koniecznie chce kryć się z ich miłością przed przyjaciółmi – wszyscy dobrze ją znają, a przede wszystkim jest zawsze w ich domu mile widziana. Ach, kobiety.
Różowowłosa przywitała swojego chłopca buziakiem w policzek i zadała standardowe pytanie – „Jak leci?”.
Co za niedorzeczność… Nie można po prostu konkretnie zapytać? Nigdy nie wiadomo jak na takie coś odpowiedzieć.
Dziewiętnastolatek opowiedział przyjaciółce o potrzebie wymiany płynów ustrojowych mechanicznego organizmu, a także o zamiarze generalnych porządków w maszynie. Absolwentka Akademii Roju podłapała chęci swojego mężczyzny i zadeklarowała pomoc przy pracy, co bardzo go ucieszyło. Niemal od razu wzięli się do roboty.
Śmiechu było co niemiara, to ktoś kogoś ochlapał wodą, a tutaj odkurzacz niechcący wciągnął kawałek ubrania… Po 2 godzinach aktywnego wypoczynku nastolatkowie postanowili odreagować na mieście. Pogoda była cudowna – słońce świeciło, wiał delikatny, letni wiatr…

Dochodziły godziny szczytu, miasto tętniło życiem. Ludzie pospiesznie wracali z pracy do swoich domów, powoli zamykały się sklepy, czasami ktoś podrzucał bezdomnym zwierzakom jakieś resztki, a dzieci potykały się pod ciężarem ogromnych tornistrów z uśmiechami na twarzy. Młodzież zaczynała opuszczać budynki szkolne i mieszkalne, w końcu był piątek – większość małolatów wybierała się na cotygodniowe imprezy u swoich znajomych bądź w klubach. Nawet padła propozycja wyjścia na coś podobnego, ale Cyborg i Jinx zgodnie stwierdzili, że czas spędzony w ciszy i spokoju jest dużo przyjemniejszy niż głośna muzyka i zataczający się ludzie dookoła.
Postanowili spędzić miłe chwile razem w jakiejś kawiarni.

_________________________________________________________

Tym czasem w Wieży Tytanów panowała idealna cisza. Bestia i Raven delektowali się wspólnie spędzonymi minutami, a Robin i Gwiazdka szukali w Internecie prezentu dla demonki – przecież niedługo są jej urodziny! Nikt oprócz Garfielda nie miał pomysłu co jej kupić. On natomiast był idealnie do tego przygotowany, ale nikomu nie chciał o tym mówić, więc dowiemy się co to jest dopiero w rocznicę narodzin Rae. Ona sama rok temu postanowiła, że od tego momentu będzie świętowała ten dzień tak samo, jak normalni nastolatkowie. Nic dziwnego, że przyjaciele chcieli, by był on wyjątkowy, w końcu Rachel nigdy nie miała takich prawdziwych urodzin.

No ale co można kupić demonce?!
Kosmetyków praktycznie nie używa – ciężko znaleźć biały podkład czy puder, a kombinować z oczami zwyczajnie jej się nie chce. Książki są ciekawsze niż makijaż.
Perfumy? Psika się tylko swoimi ulubionymi, których ma chyba dożywotni zapas.
Za słodyczami nie przepada, tylko od czasu do czasu poczęstuje się gorzką czekoladą albo żelkami.
O muzyce nie wspomnę – płyt ze składankami medytacyjnymi posiada kilkadziesiąt, innych nie słucha.
Jednym słowem – poszukiwania idealnego upominku to katorga.

- Robinie, chyba mam pomysł – szepnęła Starfire – Może po prostu zrobimy jej przepiękny tort i kupimy coś do pokoju? Obraz, świecznik?

- To całkiem dobry pomysł, skarbie – odpowiedział Rob dbając o to, by nikt oprócz rozmówczyni go nie usłyszał – Całkiem niedawno Raven rozglądała się za lustrem… Spójrz! To byłoby idealne! – wskazał na aukcję z lustrem otoczonym ciężką, bogato zdobioną ramą z sztucznie postarzonymi, drewnianymi czaszkami w rogach.

- Wspaniale!

Przyjaciele zadzwonili do właściciela sklepu, u którego dany przedmiot odnaleźli, by umówić się na odbiór zakupu. Ucieszyli się, gdy usłyszeli o możliwości kupna już następnego dnia. Wystarczy już tylko dokupić składniki na tort. Urodziny przecież są już w następną sobotę, pozostał do nich tylko tydzień.

7 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.