Notka Specjalna #3 – Are they crazy today, or what?

Rany, już 3000 wizyt, zadziwiacie mnie, kochani!
Jestem przeszczęśliwa, że wciąż chcecie czytać moje wypociny.
Poniższy „One Shot” miał być niespodzianką, więc nie pytałam wcześniej jaką Notkę Specjalną chcielibyście przeczytać… A więc miłego czytania!

Wasza Kiniaa33 <3

***

Wielkie nieba, co tu się najlepszego wydarzyło? Gdzie ja jestem? O co chodzi?
Jakim cudem znalazłam się na brzegu naszego wybrzeża u stóp Wieży?
Chwila chwila, widzę kogoś. Bestio, znowu stroisz sobie jakieś głupie żarty? Chyba nie mam ochoty na twoje codzienne suchary. – Poczekaj! – krzyknęłam, nie zareagował… A nie, sekunda… Przyspieszył kroku. Co za cep, co on znowu kombinuje? Lepiej pójdę za nim.

Gdzie ten zielony debil znowu się wybiera? Przeszłam za nim już całą drogę z domu do samego centrum Jump City.

- Raven, zaczekaj! – usłyszałam za sobą głos Gwiazdki. Kurde, następna. Oszaleli dziś, czy co?

- Gwiazdko, co ty tutaj robisz? – zapytałam. W sumie nie wiem dlaczego spodziewałam się jakiej logicznej odpowiedzi, przecież to Starfire, nasza trochę nieogarnięta, biorąca zbyt dosłownie wszystko co się do niej mówi kosmitka.

- Wybrałam się na popołudniową kawę z przyjaciółką.

Aha, no to fajnie.

- Sądzę, że nie powinnaś iść tam, dokąd zmierzasz.

- Moment, skąd możesz wiedzieć dokąd idę?

- Przecież widziałam Bestię przed tobą.

A, no tak. Ty idiotko, mogłaś śledzić go trochę… dyskretniej.

- W każdym razie… Dlaczego miałabym tam nie iść?

- Ponieważ nie powinnaś tego widzieć – na policzkach Kori dostrzegłam rumieńce, zauważyłam, że usiłuje coś przede mną ukryć. Porozmawiałam z nią chwilę, skoczyłam na jakiś inny temat i przeteleportowałam się za pobliski blok mieszkalny, by nie budzić kolejnych podejrzeń. Kiedy zobaczyłam, że Gwiazdeczka wróciła do swojego stolika i entuzjastycznie kontynuowała rozmowę z Jinx, wróciłam do czynności, którą mi przerwała. Kurde, Gar zniknął mi z pola widzenia, gdzie on się podział? Grr, co za dziewczyna, akurat teraz musiała mi wpajać swoje „mądrości”. Z kim ja muszę żyć na tym świecie…
Nieważne. Bestia. Tak, miałam go znaleźć. Rany, od kiedy jesteśmy razem nawet nie potrafię trzeźwo myśleć, czuję się jak na prochach. Co on ze mną zrobił…
No i znowu nie zastanawiam się nad tym co powinnam. Znaleźć Beast Boy’a. Szukaj Beast Boy’a. Odnajdź Beast Boy’a.
Dobra, namierzyłam go. Jest już 2 przecznice stąd. Co to za zakłócenia? Pewnie mój komunikator znów nawala, miałam o tym powiedzieć Robinowi już dawno temu. Zaraz, gdzie on idzie? Logan, nie rób sobie żartów ze mnie, proszę.
Nie, nie wierzę w to co widzę. To na pewno ona? Nie, na pewno mam jakieś zwidy. Nie, nie! Idę tam.

- Rae, co ty tutaj robisz?! – usłyszałam.

- Nawet tak do mnie nie mów! – wymierzyłam swojemu chłopakowi solidnego plaskacza w japę. Nie, znowu! Obiecywał, przekonywał… „Coś ty, to ona sama, to przecież Terra, znasz ją!”… Tak, jasne! Wydało się, skarbie!

- No coś ty, Rae-Rae, co cię ugryzło? – No nie, to dziewczę ma jeszcze czelność się odezwać. – Zazdrosna jesteś? Chodź, przyłącz się!

Nie, nie, NIE! TRACĘ… KONTROLĘ… NAD SWOJĄ MOCĄ!

- Cofnij to co powiedziałaś, albo skończysz źle – wydarło się z mojego gardła. Czarne macki wyłoniły się spod peleryny i oplotły się wokół Garfielda i Tary. Próbują się uwolnić… No cóż, wybaczcie, ostrzegałam was kiedyś, zwłaszcza ciebie, Bestyjko.

- CO TUTAJ SIĘ WYPRAWIA? – O, reszta przyjaciół się pojawiła? Jak miło, może ogarną w końcu te paskudne dzieciaki. Nie mam już do nich siły. Spojrzałam na Robina, Gwiazdkę i Cyborga i wróciłam do pierwotnej postaci, w skutek czego Markov i BB upadli na ziemię.

- Nic wam nie jest? – Star właśnie pochyliła się nad nimi i próbuje im pomóc, natomiast chłopaki idą właśnie chyba w moją stronę. Pewnie chcą mi pogratulować, że dałam nauczkę Tarze.

- Czy ciebie już do końca opętało, dziewczyno?! – usłyszałam.

- Znowu to zrobiłaś! To, co kiedyś Błyskowi! Wybacz Rachel, to już zbyt wiele! – Co on robi? Rob, zostaw mój… oszalałeś?! ZOSTAW W SPOKOJU MÓJ KOMUNIKATOR! NIE!

- Tak będzie lepiej, wróć do swojego ojca, wróć do korzeni, na pewno poczujesz się lepiej, koleżanko – jeszcze Star, naprawdę?

- Nie miałem odwagi ci tego powiedzieć… – Nie, Bestio, powiedz, że żartujesz, błagam. – Kocham tylko Terrę. Od zawsze, na zawsze. Sory, takie życie.

- NIE! NIE „TAKIE ŻYCIE”! POŻAŁUJECIE TEGO! WSZYSCY MNIE POPAMIĘTACIE, OBIECUJĘ!…

***

Bestia usłyszał jakieś przytłumione krzyki, więc przybiegł do sypialni Raven tak szybko, jak tylko potrafił. Od razu dostrzegł miotającą się co jakiś czas dziewczynę, więc usiadł obok niej, złapał za ramiona i próbował ją uspokoić.

- Rae, spokojnie… Co się stało? Rav, uspokój się…

- CO SIĘ TUTAJ DZIEJE?! CO TY TUTAJ JESZCZE ROBISZ?! – wrzasnęła demonka. Beast Boy spojrzał na nią ogromnymi oczyma.

- Skarbie, chyba miałaś zły sen… – zaśmiał się pod nosem. – Już dobrze, jestem tutaj, nic się nie dzieje.

- Naprawdę? – jęknęła. – Rany, jak dobrze…

- Zostanę z tobą, słońce. Zaśnij słodko, nic już ci nie grozi. – mówił, kładąc się obok swojej dziewczyny.

- Dziękuję – wyszeptała, nie wiedząc czemu poirytowana lekko na Garfielda. Przecież to był tylko sen. – Dobranoc.

- Dobranoc, kochanie – odpowiedział jej zielony.

________________________________________________________

Skarbki moje! Jak Wam się podobało? Sądzę, że taka NS w formie urozmaicenia fabuły jest całkiem w porządku, a Wy co uważacie? Czekam na opinie! Buziaki!

3 Komentarze

  1. jejku, od początku notki coś tak przeczuwałam, że BB zdradzi Raven, ale jednak gdy o tym przeczytałam, miałam ochotę tłuc głową w klawiaturę. Naprawdę. Ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło i mamy happy end :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.