XL. And the most important: never changing yourself.

Kiedy Raven otworzyła oczy, zdziwiła się nieobecnością Bestii. Czy to, że do niej przyszedł w nocy też jej się śniło? Chwila, co w końcu wydarzyło się na jawie a co nie? Pogubiła się, ale po minucie stwierdziła, że nie ma sensu przejmować się takimi pierdołkami. Gdzie się podział Beast Boy – to jest lepsze pytanie. Dziewczyna przeciągnęła się odgarniając kołdrę ze swojego smukłego, bladego ciała, ubrała krótki szlafrok i przeteleportowała się do pokoju swojego chłopca.

On na szczęście wcześniej przemyślał to, że demonka może pojawić się w jego sypialni podczas szykowania niespodzianki urodzinowej. Rae natomiast całkowicie zapomniała, że to już tego dnia. Gdy dostrzegła, że zielonego nie ma także tutaj, wróciła do siebie i ubrała swoje „służbowe” ciuchy, a następnie zeszła na dół.

W salonie nie było żywej duszy, nawet Jedwabek gdzieś się zapodział. Rachel stała na środku jak głupek i tylko wytrzeszczała oczy. Czy coś się stało?

A może to ja o czymś nie wiem, coś przegapiłam?

W końcu postanowiła skontaktować się z drużyną – w tym celu wyciągnęła komunikator i wybrała pierwszy kontakt z listy, czyli Bestię. Odłączył ją.

Kurde, co tu jest grane?

Po chwili otrzymała wiadomość:

Emocje Rae trochę opadły, ale nadal czuła się nieco zdezorientowana. Dlaczego Tytani robią coś bez niej? Ale w sumie to nie jest takie złe… Można w spokoju poczytać książki czy pomedytować. Postanowiła więc wrócić do wieży i zająć się czymś, do czego potrzeba ciszy – okazja do tego nie zdarza się zbyt często jeśli mieszka się pod jednym dachem z pięciorgiem głośnych przyjaciół.

_______________________________________________________

Tymczasem Tytani dopinali niespodziankę na ostatni guzik. Park Rozrywki był dziś zamknięty dla klientów, gdyż drużyna wynajęła całe to miejsce na ten dzień dla Raven. Chcieli, by demonka przeżyła swoje „pierwsze” prawdziwe urodziny w gronie swoich najlepszych przyjaciół przy świetnej atmosferze, wielu atrakcjach i przede wszystkim szczęśliwie. Zeszłoroczne obchody, jeśli w ogóle można to tak nazwać, były okropnie smutne i załamujące, i mimo że wszystko skończyło się dobrze, w pamięci drużyny (a zwłaszcza demonki) pozostaną jeszcze na długo.

Gwiazdka i Robin wrócili z miasta już z prezentem, ale postanowili oddać go jeszcze na trochę w zdolne ręce Cyborga. Pół-robot ulepszył lustro dodając kilka delikatnych, nierażących świateł, które dodały mu jeszcze większego uroku. Bestia swój prezent natomiast kisił już od dobrych kilku miesięcy, więc o to się nie martwił. Przygotowany tort stał już na specjalnie przystrojonym stole, nęcąc swoim niesamowitym zapachem i wyglądem, a obok niego również wszelkiego rodzaju przekąski, włączając w to pizzę z ananasem i czarnymi oliwkami, którą Rae uwielbia. Żadna karuzela ani kolejka nie rozpraszała nerwowej ciszy, ponieważ ruszyć miały się one dopiero po przybyciu jubilatki. O właśnie, przecież ona za 15 pojawi się na miejscu! Wszyscy zabrali się za ostatnie poprawki – Gwiazdka układała kwiatki w wazonikach, Cyborg majstrował przy mikrowieży i bumboxie, a Robin i Bestia dogadywali szczegóły „finału” imprezy z właścicielami wesołego miasteczka.

Raven natomiast już była w drodze. Gdy tylko dostrzegła swojego ukochanego przy wejściu, przyspieszyła kroku. Natychmiast go przytuliła, a on odwzajemnił czułość.

- Bestio, dlaczego akurat tutaj? – zapytała.

- Tak wyszło – zaśmiał się pod nosem. – Chodź, muszę ci coś pokazać. – Chwycił nastolatkę za rękę i zaczął prowadzić ją przez dość długą dróżkę.

- Jakoś tutaj dziś cicho, czy mi się wydaje?

- A nie wiem, w sumie nieczęsto tu bywam.

- Jest sobota. Myślałam, że to właśnie w weekendy dzieciakom udaje się namówić rodziców na takie zabawy.

- Całkiem możliwe, mama. Nie wiem czemu akurat dzisiaj jest inaczej. – skłamał Garfield.

Para zbliżała się już do celu, więc BB puścił szybką strzałkę do lidera drużyny, który czekał w pogotowiu od kiedy tylko Logan wyruszył po dziewczynę. Kiedy minęli ostatni zakręt, chłopak zakrył swojej wybrance oczy i mimo jej sprzeciwów, szedł z nią dalej.

- NIESPODZIANKA!!! – wybuchnęli przyjaciele, trąbiąc urodzinowymi zabawkami i wypuszczając w niebo setkę fioletowych balonów.

- Droga przyjaciółko – zaczęła Starfire – Z okazji twojej osiemnastej rocznicy narodzin, chcielibyśmy złożyć ci najwspanialsze życzenia!

- Wielu książek, ciszy, więcej uśmiechu – Robin puścił oczko – i żebyś była szczęśliwa.

- No i oczywiście kasy – dodał Cybek – Zapomniałbym: życzę ci też, żeby ten dureń nie zepsuł ci życia – zaśmiał się czochrając włosy Beast Boy’owi, który wyrwał się z uścisku i objął czule dłoń swojej dziewczyny.

- I najważniejsze: nigdy się nie zmieniaj, Rae.

Demonka nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. W jednym momencie rzuciła się w ramiona swojej „rodziny” i podziękowała im. Kori nawet zauważyła, że z oka Rachel poleciała łza szczęścia. Taki właśnie był cel całego przyjęcia – żeby ich przyjaciółka była szczęśliwa. No, chyba się udało.

Nadszedł czas na odpakowywanie prezentu. Victor i Richard wznieśli przed Tytanką spore pudło opakowane w niebiesko-fioletowy papier. Azarathka odpakowała swoje nowe lustro i aż krzyknęła z zachwytu.

- Jest wspaniałe! Wy jesteście wspaniali!

- A widziałaś, jak się świeci? – wtrącił Stone i włączył lampki, na co Roth zareagowała jeszcze większym entuzjazmem.

Po chwili do jubilatki podszedł BB i odciągnął ją nieco na bok.

- Ja mam dla ciebie coś jeszcze – podał jej ulotkę – Mam nadzieję, że ci się spodoba.

- Jesteś najlepszy – szepnęła mu do ucha.

CDN.

2 Komentarze

  1. Świetne, świetne, świetne ! ;) czytajac twoje ff zawsze czuje sie uczestnikiem zdarzen , jak ty to robisz? :) ❤️

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.