XLI. I wish nothing gonna be ever bad.

Ledwo Raven odczepiła się od swojego chłopca, a Gwiazdka zaciągnęła ją przed stół, na którym już stał tort z odpalonymi świeczkami. Gdy rozbrzmiała urodzinowa piosenka, demonka w sumie nie wiedziała co ze sobą zrobić,w końcu to jej pierwsze prawdziwe przyjęcie. Uśmiechnęła się więc i stała wzruszona.

- Pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki! – krzyknęła szczęśliwa Gwiazdka.

Chciałabym, żeby już nic się nie zepsuło.

Płomyki zniknęły, nastąpił wielki aplauz ze strony przyjaciół. Każdy po kolei przytulał dziewczynę, co trochę doprowadzało ją do szału, no ale w końcu chcieli dobrze, prawda?

Tort został pożarty w niesamowicie szybkim tempie – w końcu Tytani mieli do dyspozycji cały park rozrywki. Zaczęli od czegoś delikatnego – tzw. panoramy. Rozsiadli się wygodnie na fotelach, by zaraz powoli unieść się 50 metrów w górę. Przez oszklone ściany widać było dokładnie całe miasto. Widok ten zapierał dech w piersiach… Kto by pomyślał, że Jump City jest tak ogromne? Na co dzień wydaje się ono dużo mniejsze.
Platforma opuściła się na dół, drużyna przesiadła się na kolejkę górską. Podczas rejsu panoramą ciasto w żołądkach przetrawiło się chyba już na tyle, by można było zacząć bawić się na całego.
Wydaje mi się, że Gwiazdkowe wrzaski słyszano nawet w Berlinie. Mimo to, wszyscy super się bawili, po przejażdżce rollercoasterem zaliczyli również kredki, wieżę ciśnień, Fasolinkową karuzelę dla fanów Fiki Miki Pegacyki (Rae…?), jakieś kolejne 3 kolejki, i wiele innych atrakcji. Roth nie wiedziała tylko dlaczego nie wybrali się też na diabelski młyn, pomimo jej próśb. No trudno, kiedy indziej.

Robin zakomunikował rozpoczęcie zabaw urodzinowych. Zaczęto od przypinania osiołkowi ogona i piniat, ale nie zapomniano także o grach typu „Prawda czy wyzwanie”. Cała piątka przez kilka godzin świetnie się bawiła, ale w pewnym momencie Cyborg przerwał którąś zabawę w połowie. Wszyscy oprócz Azarathki stali się nagle bardzo podekscytowani – niemal natychmiast zaciągnęli nastolatkę pod ostatnią godną uwagi atrakcję „Wesołego Miasteczka”. No tak, była 23:45, czas wjechać na górę.

Skąd tutaj się wzięła Jinx? A, nieważne. Po chwili w wagonach Diabelskiego Młyna znaleźli się odpowiednio: Starfire i Robin, Cyborg i Jinx, no i oczywiście Raven i Bestia, by zaraz wznieść się na sam szczyt karuzeli.
Kiedy zabrzmiał dzwon ratusza, sygnalizując północ, w niebo wystrzeliła masa fajerwerków.

Jubilatka wpatrzyła się w to wszystko jak w obrazek. Beast Boy objął ją czule i położył głowę na jej barku.

- I jak ci się podobały twoje pierwsze urodziny? – uśmiechnął się.

- Chyba nie mogły być lepsze – osiemnastolatka spojrzała swojemu chłopakowi prosto w oczy.

Po chwili szczęśliwa para pochłonęła się w namiętnym pocałunku.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.