XLIV. Welcome in the Bellavista Hotel.

- Nie ma sprawy, jedźcie, odpocznijcie trochę. Poradzimy sobie ze wszystkim.

- Ale jesteś pewien?

- Oczywiscie! Należy wam się.

- Dzięki, jesteś wielki, Rob!

W wieży panowała ostatnio bardzo miła atmosfera. Nikt się nie kłócił, nikt nie robił nikomu na złość, nie było awantur… Żyć, nie umierać. Być może miało to związek z ostatnimi przykrymi wydarzeniami związanymi z Terrą. A może po prostu związek Raven i Bestii tak pozytywnie wpłynął na życie przyjaciół? Nie mam pojęcia. W sumie nikt tego nie wiedział. Nieważne, fajnie, że w końcu zaczyna się układać.

Nasza para od tej pory żyła tylko i wyłącznie wyjazdem. Nie tylko Beast Boy pałał ogromnym entuzjazmem – Rachel również ogarnęła dzika euforia, co wydawało się nieco dziwne, ale trochę urocze. W czwartek oboje wystawili przed sypialnie swoje torby, a gdy nastał dzień wyjazdu, BB zerwał się z łóżka juz o 6 rano. Drużyna najpierw się na niego strasznie wściekła, ale pozniej nawet Gwiazdka, Robin i Cyborg wraz z Jinx pomagali dwójce Tytanów wpakować się do wynajętego samochodu. Kurczę, całkiem fajny ten hotel, nawet transport załatwili.

- Tylko uważajcie na siebie, kochani! – mówiła Starfire, przytulając przyjaciół na pożegnanie.

- I wróćcie zadowoleni i uśmiechnięci.- dodał Grayson.

- No i nie szalejcie za bardzo – wtrącił Cybek mrugając w stronę najlepszego kumpla.

- Damy radę – uśmiechnął się zielony, wsiadając do samochodu.

- A przynajmniej mam taką nadzieję – ucięła rozmowę demonka.

Padło jeszcze kilka słów pokroju „do zobaczenia, papa, dzwońcie, piszcie, czekamy”, aż w końcu Garfield włożył kluczyk do stacyjki i odpalił hotelowego grata. Silnik zadrżał pod maską przyjemnie mrucząc. Fioletowe volvo ruszyło.
Podróż nie ciągnęła się długo, łącznie trwała jakies… 2 godziny? BBRae spędzili ten czas na rozmowie.

- Spójrz, to chyba tutaj! Bellavista Hotel!

- No więc jesteśmy na miejscu, słoneczko!

Pierwsza z auta wysiadła Roth. Napiła się wody i obejrzala widoki: biały, obszerny budynek z fioletowymi ramami okien, zwisające z nich ciemne firany i zasłony, zielony, idealnie docięty trawnik i przepięknie zaprojektowany ogród kwiatowy… No, Bestia wiedział co kupuje.

- Witamy państwa w hotelu Bellavista – rzekła mechanicznie pani w recepcji, przejmując od nastolatka kartę rezerwacyjną – Pan Logan, jak mniemam. Proszę, oto kluczyki do pokoju 27, drugie piętro i na lewo. Życzymy wspaniałego pobytu w naszym hotelu.

- Zawsze podziwiałam te babki zza lady. Ja na ich miejscu już dawno straciłabym cierpliwość.

- E tam, chwilę się pouśmiechasz i zarabiasz grube hajsy.

- Czy życie obraca się tylko wokół hajsu?

- Trochę tak.

Azarathka westchnęła ciężko i przyznała chłopakowi rację. 

I tak sobie szli po schodach, aż nie dotarli do drzwi swojego pokoju. Beast Boy odkluczył je i wniósł wszystkie toboły do środka. Rav w tym czasie zdążyła już rzucić się na ogromne łóżko małżeńskie przykryte czarno-fioletowym nakryciem, spod którego wystawała śnieżnobiała pościel. Chłopak po chwili dołączył się do niej.

- Na to będzie czas wieczorem. – zagadał – Co powiesz na mały spacer po pensjonacie?

- Z miłą chęcią – usłyszał w odpowiedzi.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.