XLVIII. Me? Of course not, but someone in who he trust? Yes.

- Proszę? – rzuciła nieco zaskoczona Raven. Drzwi uchyliły się i zza progu wyłoniła się jakaś pokojówka.

- Najmocniej przepraszam, że państwu przeszkadzam – mówiła – lecz poproszono mnie o zawołanie pana Logana.

- To chyba ja. – Wstał Bestia, lekko się przechylając do tyłu pod wpływem szarpnięcia przez swoją dziewczynę.

- Czy można wiedzieć, w jakiej sprawie? – zapytała poirytowana.

- Nie wiem, czy mogę udzielić pani tej informacji…

- Garfield to mój mężczyzna, chyba mogę wiedzieć, dlaczego jest potrzebny w recepcji hotelu, u obcych ludzi.

Zielonego przeszły ciarki. Aaaaaa, ona chyba jednak traktuje mnie poważnie!
Rachel za to czuła się jakoś nieswojo. Dowiedziała się tylko, że BB musi obgadać coś z personelem hotelu, i oboje, razem z pokojówką, zniknęli jej z oczu. Położyła się więc na łóżku i chwyciła pierwszą lepszą książkę. Po chwili jednak znów ujrzała pracownicę hotelu w pstrej, przykrótkiej sukieneczce z białym fartuszkiem, która wbiła do pomieszczenia i zatrzasnęła za sobą drzwi. I teraz nie wiem, czy Rae się zdawało, czy po prostu ktoś zakluczył je od zewnątrz.

- Zostałyśmy same – warknęła Terra ściągając z głowy maskę. – Posłuchaj mnie teraz uważnie.

- Nie będę z tobą rozmawiać! – poderwała się demonka – Wiedziałam, że coś jest nie tak, wiedziałam, że…

- Zamknij się już lepiej, bo smęcisz – westchnęła wyraźnie znudzona blondynka – Albo zrobisz co ci każę, albo Bestia dowie się o czymś, czego nie powinien wiedzieć.

- Bestia wszystko wie, nie musisz się o niego martwić.

- A kto powiedział, że będziemy mówić coś, co się wydarzyło? – zadrwiła.

- Nie uwierzy ci!

- Mi nie, ale komuś, komu ufa już raczej tak.

- Gadasz bzdury, Terro. Wynoś się stąd lepiej, bo zawołam prawdziwą obsługę.

- Nawet nie chcesz porozmawiać? Zrobimy mały deal. Co ty na to?

- Nie, dzięki, do widzenia. – Azarthka wypchnęła „koleżankę” za drzwi. Usłyszała coś, że niby jeszcze się policzą, coś tam… Nieważne. Roth od razu wyciągnęła z kieszeni komunikator i napisała smsa do Bestii, że ma wracać nie zważywszy na nic, ale nie doczekała się odpowiedzi. Po piętnastu minutach czekania zakluczyła pokój i zeszła na dół, by poszukać swojego chłopaka. Panie recepcjonistki nieco skrzywiły się na pytanie „Czy nie przechodził tędy taki zielony chłopak?”, ale pokazały jej drzwi, gdzie wchodziła grupka – jak to panienki stwierdziły – dziwnych ludzi, więc pewnie i Beastie tam był. Azarathka zapukała grzecznie i weszła do środka. Jej oczom ukazał się widok dość… niecodzienny. W sali konferencyjnej znajdowali się jej wszyscy znajomi: Robin, Gwiazdka, Cyborg, Jinx, Żądło, Kole, Wodnik, Zwinny i wielu innych… Byli tutaj wszyscy, włącznie z Bestią, który od razu, gdy ujrzał swoją dziewczynę, natychmiast odwrócił wzrok.

- Cześć… wszystkim? – zająknęła się nastolatka – Mogę wiedzieć, co tu się wyprawia?

- Na twoim miejscu nie pokazywałbym się tutaj – warknął Aqualad.

- Ale…

- No co „ale”? Wyjdź po prostu, bo jeszcze bardziej się pogrążysz.

Rav poczuła na sobie wiele par oczu. Znajomych oczu. Oczu, które sprawiały wrażenie chęci zabicia jej. Wybiegła z pomieszczenia i zamknęła się w publicznej toalecie.

3 Komentarze

  1. Witaj!
    Staram się zajrzeć na wszystkie aktywne blogi o TT, więc wylądowałam i tutaj! Przyznam, że to moja pierwsza notka, więc kilka rzeczy było dla mnie niezrozumiałe, ale nadrobię zaległości. A co do samej notki… Cóż, wyłapałam błąd ^^ „Czy nie przechodził tędy taki niebieski chłopak?” – powinno być raczej „zielony” XD A tak ogólnie to wszystko masz super, choć ja bym ograniczyła dialogi i wstawiła więcej opisów ;)
    Na pewno się jeszcze tu odezwę! Pozdrawiam

    • AAAAAAAAAAAAA jaka ja głupia jestem!
      Oczywiście, masz rację, musiałam w trakcie pisania tego zdania myśleć o NIEBIESKICH migdałach;)
      Już poprawione.
      Dziękuję!
      I życzę miłego nadrabiania!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.