L. Why do I sense doubt in your voice?

Wycieńczona Raven opadła bezwładnie na łóżko. Zmartwiony chłopak usiadł obok niej i objął jej dłoń.

- Rae, co się tam wydarzyło? – zapytał cicho.

- Ja sama nie wiem – wyszeptała dziewczyna masując skronie. Głowa nadal ją nieco bolała, co zielony zauważył i wstał, by przynieść jakieś proszki. Demonka połknęła lek przeciwbólowy i spuściła głowę.

- Może lepiej ty powiedz mi, co wydarzyło się tam, w tej sali.

- To dość… drażliwy temat – zakłopotał się BB – Jak poczujesz się lepiej, to wszystko sobie wyjaśnimy, teraz się połóż.

- Nie, Bestio. Wyjaśnimy sobie to teraz. Wytłumacz mi łaskawie, o co chodzi, dlaczego tak mnie potraktowano.

- To nie takie proste, jak myślisz, Rae.

- Mogę się założyć, że Terra znowu wymyśliła coś, by nas poróżnić.

- Terry tam nie było, skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?

- A myślisz, że z kim zostałam w pokoju, gdy wyszedłeś?

- Raven, nie bierz tego do siebie, ale wydaje mi się, że przesadzasz…

- Ach, tak?

- Tak. Po prostu jeden z Tytanów Wschodu wygadał się o czymś, co uczyniłaś podczas pobytu u nich.

Raven totalnie nie wiedziała o czym Garfield do niej mówi.

- Kontynuuj proszę.

- Nie wiem, czy przejdzie mi to przez gardło. Rachel, myślałem, że to mnie kochasz…

- Dlaczego wyczuwam wątpliwość w twoim głosie?

- Nie dobijaj mnie, proszę. Speedy sam wszystko potwierdził.

- SŁUCHAM?!

Roth nie wierzyła własnym uszom. Co za podstępna szuja. Tylko jak Tara zmusiła wszystkich TW do skłamania? Coś tu jest nie tak. Azarathka chwyciła swojego chłopaka za rękę i razem z nim weszła do portalu teleportującego, który natychmiast przeniósł ich do sali konferencyjnej. Na samym jej środku stało jakieś dziwaczne urządzenie, a w kącie dała się spostrzec nie kto inny, tylko Terra. Widocznie nie spodziewała się ona odwiedzin, bo natychmiast schowała na plecami pilot, którym chwilę temu próbowała coś zmajstrować.

- Terro, możesz łaskawie wytłumaczyć biednemu Bestii, co właśnie uczyniłaś? Lepiej mów prawdę. – zagroziła Roth. Markov jakoś specjalnie nie przejęła się nią, jedynie wstała i odłożyła pilot na stół.

- Widzę, że już zgrabnie wytłumaczyłaś swojemu chłopcu?

- Zamknij się już, zbyt dużo już namieszałaś! – Warknął na dobre rozwścieczony Logan. Ku wielkiemu zdziwieniu obu dziewczyn, wyszedł z pomieszczenia… by za chwilę wrócić z ochroną hotelową. Blondynka została siłą wyrzucona z budynku, a tajemniczy sprzęt okazał się generatorem hologramowym. Nasza para roześmiała się z całej sytuacji, chociaż nadal nieco niepokoiło ich to, co stało się z Raven. Miejmy nadzieję, że to tylko jednorazowy wybryk.

Pozostała część wieczoru minęła już bez zakłóceń. Beast Boy włączył jakiś film, podczas którego Raven po prostu sobie zasnęła. Zielony postanowił więc zadzwonić do Tytanów, opowiedzieć im to i owo. Wyciągnął z kieszeni komunikator i wyszedł do łazienki, by nie obudzić swojej ukochanej, wybrał numer domowy Wieży i połączył się z trójką przyjaciół. Hmm, właściwie czwórką – u boku Cyborga siedziała jeszcze Jinx. W sumie nie dziwię się chłopakowi, że nie chciał zostać w domu sam na sam z Robem i Gwiazdką.

Garfield opowiedział przyjaciołom o hotelu, pokoju, o restauracjach, o wspaniałym spa i całym dniu spędzonym w nim, zachwalał obsługę, ale oczywiście poskarżył się też na Terrę. Tytani nie mogli uwierzyć w to, że ta wstręciucha znowu próbuje wtrącić się w ich życie. Co ona miała na celu?

Nagle do łazienki wparowała Rae. Jej wzrok nadal był trochę przymglony, ale czuła się dużo lepiej. Dosiadła się do chłopaka i przywitała się z rozmówcami. Pochwaliła się wzorowym zachowaniem Bestii, zachwalała miejsce i generalnie wszystko, co udało jej się do tej pory przeżyć w Bellaviście. Rozmowa trwała do północy, gdyż Gwiazdka stwierdziła, że już pora do łóżek… A Cybuś miał w planach maraton filmowy. Najlepszy kumpel życzył mu żartobliwie powodzenia i razem z Rav pożegnali się. Chyba rzeczywiście trzeba iść już spać.

_________________________

Podoba Wam się nowy wygląd bloga? c;

7 Komentarze

      • Też zaczełam snuć podobne podejrzenia XD Co to będzie, co to będzie…
        Hmm, wiesz, wydaje mi się, że ciut zbyt szybko o wszystkim zapomnieli i odzyskali dobry humor. Taka mała uwaga ;) No i nadal nie mogę się przyzwyczaić do happy Raven. Jest taka… inna, ale w sumie to dobrze. Czekam na next :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.