Notka Specjalna #6 – Cyborg’s worldview.

Dziękuję, że czytacie te moje bazgroły! Pykło nam 6000 wejść, niesamowicie mnie to uszczęśliwia. Kocham ♥
Dedykacja dla pomysłodawczyni Klaudii:*

_____________________________________

Jest godzina 2:00, a ja nie mogę zasnąć, kurczę. Ciekawe która część nawaliła… Nieważne, kiedyś to dopracuję. Spróbuję trochę pomyśleć, skupić się na czymś, może szybciej usnę.

No więc… Od czego zacząć? W sumie moje życie było ciekawe. Zaczęło się nieciekawie, nadal mam wyrzuty sumienia, nadal tęsknię za Mamą, ale czasu nie cofnę. No cóż zrobisz? Nic nie zrobisz. Stało się i się nie odstanie. Czasem zastanawiam się, czy to dobrze, że cudem przeżyłem ten wypadek, że zastąpiono mi połowę ciała tym ustrojstwem. Jak widać, tak musiało być, jestem, żyję, funkcjonuję, chociaż w połowie napędzany przez maszynę. Potem było dołączenie do Tytanów. Poszczęściło mi się, że z nimi jestem. Gdyby nie oni, pewnie już by mnie tu nie było, nie znalazłbym swego rodzaju sensu życia, kogoś, dla kogo mógłbym codziennie wstawać z łóżka. Równie dobrze mogłem strzelić sobie w łeb. No, przeżyliśmy trochę, mieliśmy wzloty i upadki. Parę przygód z Bratem Krwiakiem zmieniło mnie. Wtedy też poznałem moją teraźniejszą dziewczynę, Jinx, z czego niesamowicie się cieszę, kocham ją naprawdę mocno. I mam nadzieję, że ona mnie też.

Rany, dlaczego ja nadal nie śpię?! O czym mogę jeszcze myśleć… Baranów nie będę liczył, to nudne i monotonne. Jedna cyberowca, druga cyberowca, trzeca cyberowca… Nieeee! To nie działa. Myśl Cybek, myśl. Może podsumuję moje znajomości?

Na pierwszy plan wezmę Bestię, w końcu to mój najlepszy kumpel. Nawet od kiedy cwaniak wyrwał w końcu Raven, a ja jestem z Jinx, prawie nie oddaliliśmy się od siebie. No, może tylko zamiast siedzieć czasem bezczynnie w salonie, to on siedzi u Rae, a ja u siebie, razem z moim Skarbem. Ale nadal często gramy na konsoli, jak jakieś dzieciaki, ale to w sumie fajne, przedwczesne dorastanie wcale nie jest okej. Już na początku życia czułem się jak odludek, teraz mogę to z nim nadrobić.

Skoro Bestia był pierwszy, to druga musi być Raven. Nasza sarkastyczna, zimna (chociaż ostatnio jakoś mniej) pół-demonka. O panie, ileż to BB musiał się nastarać, żeby cokolwiek między nimi się wydarzyło… Nie mogę go nazwać szczęściarzem, bo zbyt długo mu to zajęło, tylko właśnie ją… dziwaczką. Rany, tak długo się do kogoś przekonywać! Chociaż w sumie lepiej późno, niż wcale.

Robin… Co ja mam o nim myśleć? Jestem mu wdzięczny za przyjęcie do drużyny. Cieszę się, że ma do mnie zaufanie. Szanuję go, szanuję go za to, że mając trudne dzieciństwo, tak jak ja, potrafił sam się pozbierać. I cieszę się, że dobrze mu się układa z Gwiazdką. Należy mu się.

No właśnie, jeszcze Star. Zawsze uśmiechnięta, potrafi poprawić humor, wierna i lojalna. To właśnie Starfire. Zazwyczaj nie pamiętam o tym, że jest z innej planety. Podziwiam ją, że tak szybko ogarnęła nasz język. Przecież te tamarańskie bulgotanie w ogóle nie brzmi jak żaden ziemski język! Dobrze, że mamy ją w drużynie.

No dobra, jeszcze została moja ukochana. Jinx. Jinx. Jinx.
Czarownica. Kiedyś zła czarownica. Z Roju. Tam się poznaliśmy, właśnie wtedy, gdy Rob wysłał mnie na przeszpiegi do Akademii. Nie mogę narzekać, podobało mi się tam, serio. Zwłaszcza, że teraz Jinx jest moja, kocham w niej wszystko, jej różowe włosy, jej hipnotyzujące oczy, długie nogi, idealne ciało, piękny głos, nawet jej moc, ale najbardziej uwielbiam w niej…

Chrr… Chrr… Chrrrrrr…..

4 Komentarze

    • To jak często sie beda pojawiac zalezy tylko i wyłącznie od Was c: na kazde tysięczne odwiedziny robie NS. Kolejna moze byc ze Star c:

  1. Świetne z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg. Przy okazji zapraszam na swojego niedawno założonego bloga. Na razie tylko dwa rozdziały bo czekam aż ktoś skomentuje żeby wiedzieć, że ktoś to w ogóle czyta.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.