LII. I’ll do it in the house.

Bestia spojrzał na swoją dziewczynę zdziwionym wzrokiem. Przecież każdy numer, które on sam zna, posiada w komunikatorze również Raven. Rzucił okiem na nadawcę smsa i zaprzeczył. Demonkę zaniepokoiła nieco treść wiadomości: „do zobaczenia wieczorem”. Po prostu. Bez cześć, bez żegnaj. Nie mógł to być nikt z Tytanów, nie mogła być to nawet Terra – oni są zapisani w spisie kontaktów. Rachel podzieliła się obawami z chłopakiem, ale po chwili uspokoiła się i wzięła się za pakowanie swoich rzeczy. Co jakiś czas wpadali na siebie z Bestią, wymieniali się pocałunkami i słodkimi słówkami, co później wyśmiewali. Przecież to absolutnie nie w ich stylu! Kiedy Garfield nachylił się, by zapiąć walizkę, nastolatka opadła na jego plecy i owinęła ręce wokół jego szyi, trącając nosem jego spiczaste ucho. Beast Boy uśmiechnął się szczerze, wstał i zgrabnie przełożył swoją ukochaną przez ramię jakby była delikatną, białą, porcelanową laleczką, by po chwili położyć ją na łóżku.

- Coś nie idzie nam te pakowanie – zauważył słusznie, pochylając się nad ustami Raven. Ona zamiast słów użyła bardziej dosadnej formy komunikacji. Wplotła długie, blade palce w zielone włosy i bawiła się wargami Logana za pomocą ust. Spodobało mu się to, natychmiast zaczął odwzajemniać okazywaną mu czułość, aż nagle komunikator Tytanki ponownie zawibrował. Tym razem wiadomość była jeszcze bardziej podejrzana. Nadawca oznajmił, że nie może doczekać się wspólnej nocy. Ani Bestia, ani Raven nic z tego nie rozumieli. Zielony na początku zdenerwował się trochę, ale potem jego złość przerodziła się w zwykłe zmartwienie. Ufał swojej kobiecie, wiedział, że ona nie ma z tym nic wspólnego. Może to zwyczajna pomyłka? Przypadki chodzą po ludziach…
Kilka minut później oboje wspólnie stwierdzili, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie po prostu przedzwonienie do osoby piszącej i upewnienie się, że po prostu wybrała ona błędnego adresata. BB chwycił urządzenie i połączył się z nieznanym dotąd numerem.
Niestety, udało mu się ustalić tyle, co nic – od razu włączyła się automatyczna sekretarka. Nie podała ona nawet imienia właściciela. Jakże wielkie było oburzenie chłopaka, gdy za moment na ekranie pojawił się komunikat „nie dzwoń do mnie, porozmawiamy na osobności, bez niego”. To było zbyt wiele. Bestia postanowił odnaleźć nadawcę poprzez numer i specjalne, tytanowe funkcje komunikatora, ale Rachel przerwała mu.

- Daj spokój – zabrała mu sprzęt – Po co denerwować się zwykłą pomyłką…

- Skąd ta pewność? – zdziwił się – Jeszcze przed chwilą nie byłaś taka pewna, że to błąd. Poza tym, spójrz, ten ostatni SMS to na pewno nie przypadek.

- Bestio, odpuść.

- Rae-Rae…

- Proszę – Azarathka spojrzała na zielonego błagającym wzrokiem.

- Zajmę się tym w domu – przytaknął z niechęcią.

- Kocham cię – szepnęła i wróciła do czułości. Beast Boy jednak był nieco podenerwowany: dlaczego Raven nie chce tego załatwić teraz? Czyżby miała coś do ukrycia? Nie mógł dopuścić do siebie tych myśli mimo, że miał ku temu nieźle powody. Trochę przestarzałe co prawda, ale nadal realne.

4 Komentarze

Odpowiedz na „methraelAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.