LIII. Calm, quiet, OUR home.

- Czy my na pewno wszystko zabraliśmy? Ciuchy, łazienka, biżuteria, buty?

Bestia gorączkował się, stojąc przed jeszcze otwartymi drzwiami pokoju hotelowego.

- Cholera! Wiedziałem! – cisnął walizką o ziemię i wparował do łazienki.

Tak jak sądził, na półce od lustra leżał jego komunikator. Chwycił go i wrócił do czekającej współtowarzyszki.

- No, teraz mamy chyba wszystko. Możemy iść oddać kluczyk.

Rachel zadbała o to, by zostawić po ich pobycie należyty porządek. Zmyła naczynia, uporządkowała pościel, posprzątała łazienkę i wytarła kurze. Podczas gdy Beast Boy rozmawiał z recepcją, dziękował za świetną obsługę i tak dalej, ona milczała. Czuła się nieswojo, od kiedy dostała tego smsa.

Czas wyjeżdżać. Wezwana taksówka stała już na parkingu. Kierowca pomógł parze wpakować torby do bagażnika, zaraz potem wszyscy wgramolili się do samochodu i nim się obejrzeli, już byli w drodze. BB próbował uskuteczniać rozmowę z obojgiem współpasażerów, ale mimo jego starań, odzywał się tylko taksówkarz. Z początku dawał dziewczynie za wygraną, ale po jakimś czasie zaczął się martwić. Zapytał, czy wszystko w porządku, a w odpowiedzi usłyszał tylko, że tak, tylko dzień jest jakiś senny. Pomimo zmartwień, odpuścił.

Demonka skłamała. Najprościej mówiąc, czuła się jakby znów zrobiła coś złego wbrew swojej woli i nie wiedziała, jak to zatrzymać. Nie miała zielonego pojęcia, kto mógł być odpowiedzialny za te podejrzane wiadomości. Pierwszą osobą, która przychodziła jej na myśl, była Terra, ale to nie mogła być ona. Swoją drogą, ciekawe co się z nią stało po tej akcji w hotelu… Nieważne.

- No, kochani, jesteśmy na miejscu – zakomunikował pan Staś, znajomy kierowca. Logan wyszedł z auta, otworzył drzwi swojej ukochanej i zaczął wyciągać z auta walizki. Gdy skończył, rozliczył się z taksówkarzem, pozdrowił go i pomachał na pożegnanie.

- Dom – jęknął – I znowu dom.

- Spokojny, cichy, NASZ dom. – dokończyła nastolatka.

Oboje spokojnym krokiem ruszyli w stronę drzwi wejściowych. Przed drzwiami jeszcze na chwilę stanęli, spojrzeli na siebie z uśmiechami na twarzach i dopiero wtedy weszli do środka. Ledwo zdążyli przekroczyć próg,a przed nimi już pojawiła się ucieszona do granic możliwości Gwiazdka. Zaczęła piszczeć z radości i wyściskała porządnie przybyłych przyjaciół, wytrącając im bagaże z rąk. Po kilku minutach nareszcie uwolniła ich z uścisku i wpuściła do salonu, samej wnosząc ich toboły. Głośno zakomunikowała pozostałym członkom drużyny o powrocie Bestii i Raven, ale Cyborg i Robin zdążyli to ogarnąć już po pierwszym pisku szczęścia Star. Chłopcy wstali i przywitali się z współlokatorami. Padło kilka standardowych pytań: jak było, jak hotel, czy obsługa była w porządku, czy podobało im się to zachwalane SPA…

Po półgodzinnych opowieściach (głównie oczywiście gadał Bestia, Rav raczej została przy przytakiwaniu), para postanowiła się rozpakować. Już kilkanaście minut później pralka była pełna, a czyste ubrania i akcesoria łazienkowe ułożone z powrotem na swoich miejscach. No, prawie…

Rachel medytowała. Medytowała nareszcie w swoim pokoju. Mimo, że w hotelu bardzo jej się podobało, i tak tęskniła za swoimi prywatnymi czterema ścianami, za lustrem otrzymanym w prezencie na urodziny, za zasłoniętymi oknami i mroczną aurą demonicznej sypialni. Niezbyt długo cieszyła się spokojem i ciszą – już po dwudziestu minutach do drzwi zapukał Beast Boy.

- Kochanie… – zaczął.

- Nie kończ, wiem co chcesz powiedzieć – przerwała mu dziewczyna – Może jednak dasz mi się tym samej zająć?

- Ale Raven… jesteś pewna, że wiesz co robisz?

- Nie, ale mam przeczucie, że tak będzie lepiej.

- Niech więc tak będzie. Ale jeżeli nie zajmiesz się tym dostatecznie szybko…

- … to sam się tym zajmiesz. Tak, dobrze, TATO.

Zielony speszył się nieco. Zapytał tylko, czy Rae chce być sama, na co usłyszał, że może na razie sobie tutaj siedzieć. Usiadł więc na łóżku poniżej lewitującej w pozycji kwiatu lotosu dziewczyny i zatopił się w przemyśleniach. Nie wiedział, czy dobrze postąpił pozwalając ukochanej zająć się tą dziwną sprawą samej. Miał bardzo mieszane uczucia.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.