LVI. At the corner is give-away of free tofu, wake up.

Demonka podeszła bliżej i usiadła obok leżącego chłopaka na sofie, a następnie spojrzała na zegarek – dochodziła siedemnasta. Jeśli ten ciołek będzie nadal spał, w nocy będzie przewracał się z boku na bok, co poskutkuje nieprzytomnością następnego dnia. Rachel stwierdziła, że go delikatnie obudzi.

- Kochanie, wstawaj – szepnęła, głaszcząc go po głowie – Jest popołudnie, nie powinieneś spać. Tym bardziej tutaj.

Garfield na to tylko mruknął coś pod nosem i nakrył twarz dłońmi. Nastolatka zaśmiała się pod nosem.

- Śpiochu! – szturchnęła go lekko – Na rogu rozdają darmowe tofu, obudź się.

Bestia nareszcie uchylił oczy.

- Co jest… Co się dzieje… – burknął – Co ty tutaj robisz?! Odsuń się! – zaczął krzyczeć – Zejdź mi z oczu!…

- Bestio, co się stało…?

- Masz jeszcze czelność pytać się co się stało?! Cholera, wyjdź!

Raven totalnie nie wiedziała o co może chodzić Bestii. Przyśniło mu się coś, czy jak? Nieważne, jeszcze się chłopak ogarnie. Rozczarowana Azarathka wróciła z niechęcią do swojego pokoju.

Beast Boy natomiast był z siebie bardzo zadowolony – wszystko na razie szło jak po maśle (no, margarynie roślinnej). Plan wchodził w życie. Chłopak zrzucił z siebie zielono-fioletowy koc i wyruszył w stronę drzwi wyjściowych. Wychodząc, trzasnął nimi siarczyście, a następnie skrył się za krzakami przy brzegu wyspy. Kolejną czynnością było wyciągnięcie przez niego komunikatora i otworzenie okienka z pustym miejscem na SMS z adresatem „Raven”. Zielony dobrze wiedział co robił – zaczął nerwowo pisać dość długą wiadomość, wcześniej blokując numer nadawcy. Jak dobrze, że Robin w końcu wymienił te przestarzałe sprzęty i rozdał drużynie nowoczesne komunikatory nowej generacji – miały o wiele więcej opcji i były czytelniejsze w obsłudze.
Wracając – Beastie rozpisał się na kilka linijek i wysłał swojej dziewczynie wiadomość jako „Nieznajomy”.
Bał się trochę jej reakcji, ale taki był plan – sprawdzenie, jak Rachel zareaguje na tego typu wiadomość. Swoją drogą, ciekawe, czy zajęła się już sprawą z tymi poprzednimi SMSami…

Tymczasem w pokoju Robina trwała awantura. W sumie nic dziwnego, Gwiazdka miała ku temu powody. Wygarnęła mu, że nie życzy sobie, by tak odzywał się do obcej laski, by nie wypytał jej o tak prywatne sprawy, gdy mają zająć się tylko i wyłącznie rozwiązaniem konkretnej sprawy. Lider na początku buntował się przeciwko słowom swojej ukochanej, ale w końcu poddał się i skruszony przyznał się do winy i obiecał poprawę. Starfire – jak to Starfire – szybko swojemu chłopcu wybaczyła i już po chwili para ględziła sobie w najlepsze.

Wracamy do wcześniejszej sprawy. Raven usłyszała dźwięk powiadomienia z komunikatora, więc przerwała na chwilę czytanie i chwyciła urządzenie w rękę. Gdy ujrzała źródło dźwięku, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Cóż za bezczelność! Kto mógł się do tego posunąć?! Jeszcze w takiej chwili… Zignorowała natrętną wiadomość i wróciła do książki. Niestety, co chwilę musiała wracać na początek strony, bo czytając rozmyślała, co się stało z Beast Boy’em – chłopak naprawdę dziwnie się zachował. A jeśli ktoś coś nazmyślał? Może Terra znowu mu coś nagadała? Nie, to niemożliwe. Cholera.

Nim dziewczyna się obejrzała, na ekranie pojawiła się kolejny komunikat. Znowu sms. Tym razem jego treścią było „Nie olewaj mnie Raven, odezwij się”. Roth zaczęła się denerwować – odpisała szybko, żeby nadawca się odczepił od niej i jej chłopaka, ale on nie dawał za wygraną. Nalegał na spotkanie.

Rany, Bestio, co ci strzeliło do głowy? Po co ci to wszystko? Co za zielony łeb…

Rae poddała się – potwierdziła dla świętego spokoju spotkanie pod miejskim parkiem. BB tylko na to czekał – od razu po otrzymaniu SMSa ruszył w stronę pokoju Rav, by wygarnąć jej. Tym razem był przekonany (nieważne, że błędnie), że dziewczyna nie bierze go na poważnie. Co za cep…

4 Komentarze

  1. Super blog. Wczoraj natrafiłam na niego i już wszystko przeczytane :-D . Choć nie jestem fanką BBxRae . Dobrze, że rozdziały pojawiają się tak często. Tylko szkoda, że są takie krótkie. Ale mam nadzieję, że z biegiem czasu będą coraz dłuższe.

  2. Uuu… Chamsko.
    Trochę głupio, że jednak jej nie ufa. No i moim zdaniem, posunąć się do takich czynów… Nie no, ja na miejscu Rae, zdenerwowałabym się, delikatnie mówiąc.
    Czekam na ciąg dalszy. Może się wszystko jakoś ułoży.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.