LVII. Why you don’t trust me?

Już po chwili Bestia wtargnął do pokoju swojej dziewczyny jak gdyby nigdy nic.

- Przeszło ci? – zapytała ze stoickim spokojem, ale chłopak na to tylko zzieleniał ze złości jeszcze bardziej, niż zwykle. Zaczął coś mamrotać pod nosem, odpowiadając na każde „Hm? Słucham? Co mówisz?” dziwnym burknięciem, na pewno nie okazującym niczego dobrego. Dopiero po kilku minutach nastolatek ogarnął się, stanął wyprostowany i na chwilę zamilkł, przymykając oczy.

- Czy możesz mi łaskawie to – wskazał na ekran komunikatora, starając się nie wybuchnąć krzykiem – wytłumaczyć jakoś racjonalnie?

- Skąd to masz? – zapytała Rae nie rozumiejąc niczego.

- To teraz nieważne. Ważne jest, DLACZEGO się zgodziłaś.

- Bestio, dlaczego mi nie ufasz? Zgodziłam się dla świętego spokoju. I tak nie miałam zamiaru tam iść, dobrze o tym wiesz.

- Ja teraz nic nie wiem.

- Co ci strzeliło do łba? – dziewczyna podeszła do Garfielda i usiłowała go przytulić, ale została odepchnięta.

- Mnie nic. Raven, ja… Muszę ochłonąć.

I wyszedł zostawiając uchylone drzwi.

Raven naprawdę nie miała fioletowego pojęcia o co mogło chodzić Bestii. Czy dała mu jakieś powody, by jej nie ufał? No, może kiedyś, ale to było dawno, i już dawno sobie to wytłumaczyli. A może to on ma coś do ukrycia i próbuje to zamaskować, zrzucając coś na Rae? Nie wiem co o tym myśleć.
Gdy silne, rozbudowane ręce odsunęły Rachel od siebie, ona poczuła się co najmniej dziwnie, po głowie chodziło jej kilka myśli. Pierwsza i chyba najtrafniejsza – kiedy Beast Boy zdążył tak urosnąć i wyrzeźbić swoje ciało? Cholera, chłopak jeszcze dwa lata temu był od Rav niższy o pół głowy, ledwo otwierał słoik z ogórkami, a brzuch miał chudszy niż Starfire. Teraz to co innego – chłopak stojąc przy swojej ukochanej jest od niej przynajmniej o głowę wyższy. Ile on może mierzyć? Ze sto osiemdziesiąt centymetrów? Może nawet więcej, i nadal rośnie. A Raven została już przy swoim stałym wzroście nieprzekraczającym stu sześćdziesięciu centymetrów. Jego mięśnie za to są jak ze stali – nie wiem ile on wyciska, ale na pewno dużo. Spod koszulki odznacza się tzw. sześciopak, o klatce piersiowej nie wspomnę. Natomiast jego uda… Nie widziałam bardziej urzeźbionych, uwierzcie mi. Niejeden kulturysta by mu pozazdrościł.

A ona? Drobna, szczupła, ale z kształtami. Dobrali się, nie ma co.

Wracamy do brutalnej rzeczywistości.

Beastie chodził ostatnio rozdrażniony, co zauważył nawet Cyborg i reszta drużyny. Zielony miał jakieś złe przeczucia, jakby ktoś mu podpowiedział, że niedługo wydarzy się coś niedobrego, a on tylko zastanawiał się, co może zrobić by o tym zapomnieć; zapomniał jednak, że taki kłopot może stworzyć także on sam. Najgorsze jest to, że to nie jest teraz największy problemem w Wieży…

3 Komentarze

  1. Czy ty zawsze musisz kończyć w takim momencie? Niezła awantura międzyRae i Bestią. Pierwsze miłosne rozterki, choć stój, niepierwsze… :-D . Tylko o co chodzi z tymi złymi przeczuciami BB? Byłoby mi miło, gdybyś weszła na mojego bloga o TT:
    http://julia10blog.blog.pl/

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.