LX. It’s not easy.

Raven płakała. Cicho, ale mocno.

Poprosiła przyjaciół, żeby dali jej zostać z Bestią sam na sam. Gdy spełnili jej prośbę, coś w niej pękło – zalała łzami całą bluzkę Garfielda i nadal nie mogła się opanować. Chłopak starał się ją uspokoić jak tylko mógł, ale sam bał się jej słów. Ona jednak jeszcze przez długi czas nie mogła wydusić z siebie słowa.
Wyczerpana płaczem zasnęła w objęciach Beast Boy’a.

***

Kiedy nazajutrz otworzyła oczy, oczywiście pierwszą osobą, którą ujrzała, był Beastie. Na mokrych od łez ustach zawinął się delikatny przebłysk uśmiechu, jednak szybko zniknął. Raven patrzyła na śpiącego chłopaka, roniąc znów kilka łez. BB chyba jakoś to wyczuł, gdyż po chwili się zbudził i przetarł ręką policzek swojej dziewczyny.

- Spokojnie, już dobrze – szepnął zaspanym głosem – Wszystko będzie dobrze, zaśnij jeszcze, to dobrze ci zrobi.

Rav na to tylko mocniej wtuliła się w jego ciało i po chwili usnęła ponownie.

Przed jedenastą zawył alarm, ale Robin kazał Bestii i Raven zostać w wieży. Sądził, że nie powinni w takich nastrojach wyruszać na akcję, bo tylko zaszkodzą sobie i im. Oczywiście poniekąd miał rację.

Gdy reszta drużyny ulotniła się z domu, Bestia wstał i poszedł do kuchni, informując o tym Raven, a następnie zajął się przygotowywaniem pysznego śniadania na osłodę wczorajszego wieczoru. Rachel natomiast zatopiła się w jakiejś książce, ale cały czas czytała jedną stronę w kółko, nie mogła się skupić. W końcu położyła ją na piersiach i spojrzała w sufit. Nie miała pojęcia, jak ma się zabrać za tę rozmowę. Sama jeszcze nie do końca mogła i chciała w to wierzyć, więc nic dziwnego, że nie wiedziała, jak ma się tym podzielić z Bestią. Może zaczekam z tym? Może mu nie powiem? błądziło po jej głowie. Jednak jak szybko jej to do głowy wleciało, tak szybko wyleciało. Wiedziała, że musi mu powiedzieć to dziś, nie ma odwrotu, co się stało, to się nie odstanie.

Chyba.

Kilkanaście minut później Logan zawołał swoją towarzyszkę na posiłek. Gorąca owsianka z owocami kusiła swoim zapachem, jednak Rae tylko miąchała w niej łyżką, wymigując się brakiem apetytu.

- Jeśli ci nie smakuje, zrobię coś innego – napomknął nastolatek, jednak ona zaprzeczyła. Po tej uwadze z jej talerza zaczęło w końcu ubywać.

Beast Boy martwił się. Martwił się i o swoją dziewczynę, i o rozmowę, która go czeka. Nie miał zielonego pojęcia czego się spodziewać, Ravy nawet nie pisnęła jednym słowem.

Tymczasem do wieży zdążyła wrócić już reszta Tytanów. Misja się udała, zresztą okazała się ona jakimś błahym napadem na bank, ot, codzienność. Robin, Gwiazdka i Cyborg mieli dobry humor, więc szybko coś przekąsili i zajęli się sobą. W tym czasie Raven zdążyła się ulotnić z powrotem do swojej sypialni, co BB zauważył dopiero po kilku, może kilkunastu minutach.

Demonka siedziała obolała na łóżku. Po wczorajszych wydarzeniach nadal bolał ją brzuch, a i głowa dawała się we znaki. Gdy Bestia wkroczył do jej pokoju, postanowiła wziąć się za siebie i wyznać to, co leży jej na sercu.

- Proszę cię, usiądź – pociągnęła chłopaka za rękę w stronę łoża – Musimy porozmawiać. Teraz.

Chłopak zaczął się denerwować, ale nie dawał tego po sobie poznać.

- Nasz pobyt w hotelu był miły, nie sądzisz? – zaczęła.

- Raven, przepraszam cię – przerwał jej – wiem, że lubisz owijać w bawełnę, ale proszę cię, powiedz o co dokładnie chodzi.

- To nie takie proste – przyciągnęła ręką po włosach, wzdychając ciężko – nie wiem czy zauważyłeś, ale wcale nie jest mi łatwo.

- Wybacz.

- Bestio – chwyciła go za dłoń – bo wtedy zdarzyło się coś jeszcze.

- Co masz na myśli? Znowu zrobiłem coś nie tak?

- Nie, skąd – zaprzeczyła szybko – wręcz przeciwnie, to znaczy…

- Spokojnie, spokojnie.

- Jestem spokojna. Bo po prostu chodzi o to… Pamiętasz tamtą noc?

- Jak mógłbym zapomnieć? Byłaś cudowna, zresztą ciągle jesteś, kurtka, co ja wygaduję. Ale co to ma do rzeczy?

- Bestio, nadal nic nie rozumiesz? – na twarzy Raven ponownie pojawił się cień uśmiechu.

- No tak średnio bym powiedział.

- Bestio – położyła jego dłoń na swoim brzuchu – jestem w ciąży…

Chłopaka zamurowało. Nie wiedział co powiedzieć, co zrobić, tylko otworzył szeroko oczy i patrzył na towarzyszkę.

- Ja chyba nie do końca rozumiem – wyjąkał – Czy ja… Będę ojcem?

- A jak myślisz? – Raven przewróciła oczami.

- Ojejku – wydusił jeszcze bardziej zielony niż zwykle Beast Boy.

6 Komentarze

  1. Świetne! Nie mogę się doczekać nexta. Moje przypuszczenia się sprawdziły. Ciekawe czy zaczekają z nowiną czy powiedzą od razu znając życie trzeba będzie czekać do następnej cudownej notki. Pozdrawiam.

  2. No to tak, na sam początek…
    Wybacz moją nieobecność.
    Heh… A teraz…
    Co tu się w ogóle dzieje?! O.o
    Jak to jest w ogóle możliwe? Jak oni i… i… W ogóle… I jak? :O
    Jaa… Yhm… Brak mi słów normalnie.
    Notka fajnie wyszła, jak poprzednie. Ale jak? Ja w to uwierzyć nie mogę. XD
    Jeny, chyba muszę ochłonąć. Ahh!

  3. o.O o.O o.O o.O o.O Że co??!! Kurde, nie spodziewałam się. Przez to chcę już kolejną notkę. Ale się będzie działo. Ciekawe jak to wytłumaczą reszczie. Już wyobrażam sobie jak Bestia stara się to jakoś logicznie wyjaśnić :-P .

  4. Jezuu nareszcie! Ile ja na te notkę czekałam! Ale cos jednak sie kroiło! Ale mega :) Ciekawe co dalej. Z niecierpliwością czekam na koleny rozdział :)

  5. Wiedziałam!! Zarąbista notka i czekam na nexta! :D Jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy Bestii i Raven :) Już nie mogę się doczekać

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.