LXV. Tell me more.

Bestia i Cybek zabrali się do roboty. Tworzyli dwa rodzaje naleśników – amerykańskie i tradycyjne, oba na kokosowym mleku i bez jaj. Raven usiadła obok Gwiazdki i Robina na kanapie w salonie, by nie przeszkadzać kucharzom. Nawet Jedwabek wyłożył się wygodnie obok niej. Demonka pogłaskała go delikatnie, na co Starfire uśmiechnęła się i położyła rękę na jej ramieniu.

- Cieszę się, że już wszystko jest dobrze – powiedziała z niekłamaną ulgą.

- Taak, ja też – z twarzy Raven uciekł przebłysk uśmiechu.

W kuchni wrzało. Chłopcy co chwilę się o coś sprzeczali, tu spadła szklanka, mąka się wysypała… ach! Ale w końcu po jakimś czasie doszli do porozumienia i usmażyli te nieszczęsne naleśniki. Zrzucili je na talerze, nakryli do stołu i stanęli oboje przed nosem Rae przepychając się oboma rodzajami placuszków – grubymi, pulchnymi oraz cieniutkimi, delikatnymi. Azarathka złapała się za głowę z niewiedzą wypisaną na bladej buzi, więc kumple odpuścili i nałożyli na jej talerz kilka jednych i kilka drugich, a następnie sami wzięli się za pałaszowanie.

***

Od obiadu minęła już godzina, a w całym domu nadal nim pachniało. Po posiłku każdy tytan schował się w swoim pokoju, by odpocząć lub nawet zdrzemnąć się, tak jak zrobił to Bestia. Jednak nie przyszło mu spać zbyt długo, gdyż niemal dziesięć minut po jego zaśnięciu do zielonej sypiali dosłownie wparowała Rachel. Widząc, że nastolatek śpi, usiadła obok niego i pogłaskała go po policzku.

- Wstawaj, miałeś mi coś powiedzieć – szturchnęła nim w końcu.

- Yyyy… co? – powoli wybudzał się BB – A, tak… O rany, zapomniałem.

- Domyśliłam się. No dawaj, obudź się do końca.

- Masz zły humor?

- Nie, po prostu taki jak zwykle, zamiast bycia absolutnie wesołą i szczęśliwą osobą dwa cztery na dobę.

- Dobra, dobra, już. Daj mi chwilę.

Zielony kot przeciągnął się w czterech różnych pozycjach, by wleźć po chwili swojej kobiecie na kolana i zacząć się do niej przymilać. Ona zdjęła go, posadziła obok siebie i z małą pomocą magii zmieniła z powrotem w człowieka. Beast Boy trochę zaczął się wahać. Wyciągnął komunikator, ale zaczął przeczesywać sobie włosy ręką, omijał temat, udawał głupka jednym słowem. Po prostu nie wiedział jak ma zacząć.

- Pamiętasz moją obietnicę, co nie? – zapytał nareszcie.

- Dziwne byłoby, gdybym nie pamiętała. Słucham cię uważnie.

- No więc znalazłem kogoś… godnego uwagi.

- Mhm. Mów mi więcej.

- Pani Nelly Hunterson. 25 lat leczy i… świadczy usługi lekarskie swoim pacjentkom. Nikt na nią nie narzeka, za to wszyscy chwalą.

- To dobrze. Więc co teraz?

- Zapisałem cię… nas na wizytę. Za tydzień.

- To dobrze. Wiesz coś więcej?

- Będziemy musieli zostać tam na jakieś dwa, może trzy dni. Niedaleko domu, więc nie jest źle.

- Oho, to trzeba coś wymyślić przed Robinem, Gwiazdką i Cybkiem. Nie chcę, żeby wiedzieli po co i dokąd jedziemy.

- O, tego nie przemyślałem.

Otóż to, o tym BB zwyczajnie zapomniał. Ale hej, przecież to nie takie trudne, coś na pewno uda mu się wymyślić. Może w ogóle nie będą pytać? Niee, to głupie, nie mogą zostawić ich tak o sobie, bez ostrzeżenia.

Raven miała mieszane uczucia. Niby cieszyła się, że Bestia wziął tę sprawę na poważnie i wywiązał się z obietnicy, ale po cichu nadal miała nadzieję, że się rozmyśli i powie, że jednak chce tego dziecka. Ona w sumie też uważała, że jest za młoda i w ogóle, lecz to nadal nie wycofuje z niej późniejszych wyrzutów sumienia. Trudno, czasem trzeba. Teraz zostało tylko porządnie się przygotować na zabieg, psychicznie i fizycznie.

6 Komentarze

  1. Nieeee!!! Dlaczego ona sie zgodziła?! Oby Raven się jeszcze rozmyśliła, bo… no kurczę nie fajnie. Rozdział jak zwykle świetny ale mam nadzieje że jednak para zmieni zdanie :)

  2. A ja mam odmienne zdanie. Jestem za tym by nasza para usunęła dziecko. Według mnie są za młodzi. Rozdział jak zawsze super ! :) Czekam na dalsze rozkminy i postanowienia Raven :)

  3. Mam nadzieję, że w następnym rozdziale zrobisz nam niespodziankę i Raven zmieni zdanie. Rozdział przeciętny nic więcej.

    • Jak dobrze że to ja prowadzę historię:D nic nie sugeruję, zobaczycie sami jak się akcja rozwinie. Tymczasem obstawiajcie kto ma rację ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.