LXVI. Did something happen?/ The great comeback.

Daruję sobie wszelkie gadaniny, powiem tylko jedno – przepraszam. Mam nadzieję, że ktoś tu jednak jeszcze jest. Oddaję w Wasze ręce nowy rozdział, krótki, wiem, ale przynajmniej jest. Muszę wrócić do formy.
_____________________________________________________________________

Bestia był zestresowany całą sytuacją, powoli zaczynało go to przerastać. No ale cóż, trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów. Zielony dosiadł się na salonową kanapę, gdzie siedzieli jego przyjaciele. Cyborg z uśmiechem podał mu pada, a BB wziął go i zaczął przewracać w dłoniach. Gwiazdka i Robin gdzieś się ulotnili, a Cybek włączył pierwszą lepszą grę i chłopcy zatracili się w niej na cały wieczór.

Raven już dawno spała, mimo, że wcześniej nie czuła się najlepiej z powodu nudności. Zażyła kilka tabletek z odpowiednim przeznaczeniem i położyła się nie patrząc nawet na zegarek.

Dopiero koło drugiej w nocy kumple stwierdzili, że czas na sen. Wyłączyli grę i wrócili do swoich pokojów.

***

Następnego dnia, Raven już o ósmej buszowała w kuchni. Gdy udało jej się zrobić śniadanie, zawołała wszystkich do jadalni. Nadal troszeczkę zaspani Tytani zwlekli się na dół i miło zaskoczeni zasiedli do posiłku. Oczywiście tylko Garfield wiedział, ile wysiłku kosztowało jego dziewczynę zwykłe przygotowanie jedzenia, na dodatek tak wcześnie.

U półdemonów ciąża przebiega nieco inaczej niż u ludzi. Demony nie rozmnażają się w ten sposób, gdyż są to byty całkowicie astralne. Półdemony natomiast mają coś i z człowieka, i z ciała astralnego. Objawy stanu błogosławionego ukazują się dużo wcześniej i to ze zdwojoną siłą. Na szczęście, brzuszek nie ukazuje się w ogóle, co pomaga ukryć potomka aż do samego porodu, który z resztą również wiele różni się od tego „tradycyjnego”. No ale dosyć teorii, wracamy do naszych bohaterów.

- Chcielibyśmy z Bestią wam coś ważnego powiedzieć – Rachel wstała od stołu, a Bestię przeszły dreszcze ze stresu. Podniósł się i stanął obok swojej ukochanej.

- Czy coś się stało? – zapytała zmartwiona Starfire, jednak demonka uspokoiła ją.

- Nie, skąd. Musimy wam tylko powiedzieć, że wyjeżdżamy z Bestią na weekend. – tutaj Zielony odetchnął z ulgą – Nie macie nic przeciwko?

- Absolutnie. Należy wam się odpoczynek – napomknął Robin, a reszta drużyny przytaknęła mu. Azarathka uśmiechnęła się do chłopaka i poprosiła go o pozmywanie naczyń.

***

- No i widzisz, już po sprawie – powiedział Logan, kładąc się na łóżku swojej dziewczyny.

- Nie do końca. Dobrze, że chociaż ty masz do tego wszystkiego tak luzackie podejście. – burknęła siedząca obok niego Rae.

Bestii zrzedła mina. Nie wiedział jak ma zinterpretować te słowa.

Do wyjazdu zostały trzy dni, a do niego nadal nie docierało, co oboje zamierzają zrobić.

7 Komentarze

  1. Co cię porwało? ja się pytam. Ile można czekać.
    Krótko, ale i tak ciekawi mnie co będzie dalej.
    Pisz i wstawiaj następną notkę jak najszybciej. Musisz nam to zrekompensować.

    • Mam być szczera? Szkoła (kończyłam gimnazjum więc musiałam wyciągać oceny), miraculous Ladybug&Chat Noir, wydarzenia codzienne i jakoś tak wyszło.
      Obiecuję poprawę.

  2. Jesteś! Doczekałam się, przyznam, że po głowie snuły mi się już czarne scenariusze.
    Rozdział; fakt, krótki, ale dobrze napisany. Jestem ciekawa czy wyobrażasz sobie ciąże w wykonaniu Rae tak jak ja. Czekam na next.

  3. Hallloooo. Jest tu kto? Gdzie ta tak wyczekiwana notka? Powinnaś nam zrekompensować tak dużą przerwę, a tu jak widzę dalej świeci pustkami.

  4. Miło że wróciłaś ale co dalej! No i gdzie nasza ukochana regularność w wstawianiu nowych notek? :< Tyle czekałyśmy na nowe rozdziały i nic… Myślałyśmy że w wakacje będzie lepiej ;-; wracaj tu do nas….
    Ps. rozdział krótki ale boski tak jak zwykle :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.